
Od kilku tygodni klienci giełdy kryptowalut Zondacrypto skarżą się na problemy z wypłatami środków. Sytuację miał uspokoić komunikat prezesa Przemysława Krala, ale zamiast wyjaśnień pojawiły się kolejne wątpliwości.
Sprawa trafiła także do polityki. W Sejmie odniósł się do niej Donald Tusk, sugerując, że początki spółki budzą poważne zastrzeżenia, a służby dysponują niepokojącymi informacjami dotyczącymi jej finansowania.
Jednym z kluczowych wątków są rezerwy kryptowalut. Według wcześniejszych deklaracji spółka miała dysponować ok. 4,5 tys. bitcoinów. Jednocześnie dane wskazują, że środki na tzw. hot walletcie – czyli portfelu online – skurczyły się od 2024 r. niemal do zera. Przez długi czas zarząd nie ujawniał, gdzie przechowywane są pozostałe aktywa.
W najnowszym oświadczeniu Kral podał adres portfela z deklarowanymi rezerwami, których wartość szacowana jest na setki milionów dolarów. Problem polega na tym, że – jak twierdzi – ani on, ani spółka nie mają do nich dostępu.
Zgodnie z jego wyjaśnieniami środki pozostają pod kontrolą Sylwestra Suszka, założyciela BitBay i byłego prezesa, który zaginął w 2022 roku. To właśnie ten wątek budzi dziś największe kontrowersje i rodzi pytanie, czy firma rzeczywiście ma możliwość dysponowania deklarowanymi aktywami.
money.pl