
W Bieszczadach prowadzone są szeroko zakrojone działania związane z odławianiem niedźwiedzi brunatnych. Jak wynika z informacji służb, dotychczas schwytano osiem osobników. Siedem z nich zostało wyposażonych w obroże GPS, natomiast dwa najbardziej problematyczne osobniki przeniesiono w inne, bardziej odległe kompleksy leśne. Jeden z młodych niedźwiedzi został dodatkowo oznaczony mikrochipem.
Akcja realizowana jest na południu Podkarpacia w związku z rosnącą liczbą incydentów z udziałem tych drapieżników, w tym przypadkami ich pojawiania się w pobliżu zabudowań oraz tragicznym zdarzeniem w rejonie Płonnej.
Jak przekazuje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie, działania obejmują m.in. okolice gmin Solina i Baligród. W ostatnich dniach udało się odłowić również dwie młode samice z Wołkowyi, które regularnie zbliżały się do terenów zamieszkałych i powodowały konflikty z mieszkańcami. Zwierzęta zostały przetransportowane w bardziej odległe rejony Bieszczad.
Eksperci podkreślają, że sama procedura odłowu jest dla zwierząt silnie stresująca, co może wpływać na ich późniejsze zachowanie. Zdaniem dr hab. Sabiny Pierużek-Nowak, doświadczenie kontaktu z człowiekiem i procedurą schwytania często powoduje, że niedźwiedzie zaczynają unikać terenów zabudowanych.
Specjalistka zwraca uwagę, że w takich działaniach najczęściej wyłapywane są osobniki najbardziej przyzwyczajone do obecności ludzi, tzw. zhabituowane, które tracą naturalny lęk i wracają w okolice domów w poszukiwaniu pożywienia.
Zakładanie obroży GPS ma natomiast umożliwić stały monitoring ruchów zwierząt i szybką reakcję służb w przypadku ich ponownego zbliżania się do ludzi. Dzięki temu możliwe jest bieżące śledzenie aktywności drapieżników i ograniczanie ryzyka kolejnych incydentów.
Ekspertka zaznacza również, że same metody odstraszania oparte wyłącznie na dźwięku mogą nie być wystarczające, ponieważ dzikie zwierzęta często przyzwyczajają się do hałasu generowanego przez człowieka. W niektórych przypadkach stosuje się bardziej zdecydowane środki odstraszające, takie jak gumowa amunicja wystrzeliwana z broni gładkolufowej, która ma działać bólowo, ale nie zagrażać życiu zwierząt.
Akcja odławiania niedźwiedzi w Bieszczadach jest częścią większego projektu o wartości ponad 16 mln zł, którego celem jest zarówno ochrona gatunku, jak i zwiększenie bezpieczeństwa mieszkańców regionu. Zgodnie z planami służb, łącznie może zostać odłowionych nawet 18 osobników.
Jednocześnie wprowadzane zmiany prawne mają ułatwić reagowanie w sytuacjach konfliktowych między ludźmi a dużymi drapieżnikami, umożliwiając ich odstraszanie w ściśle określonych warunkach.
interia.pl