
Do poważnego wypadku z udziałem dziecka doszło we wtorkowe popołudnie w Bytowie. Podczas zimowej zabawy 10-letni chłopiec wjechał na „jabłku” prosto pod nadjeżdżający samochód osobowy. Ze względu na ciężkie obrażenia do akcji zadysponowano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do służb ratunkowych 6 stycznia 2026 roku, kilkanaście minut przed godziną 14. Początkowo wskazywano ulicę Michała Drzymały, jednak później doprecyzowano, że wypadek miał miejsce w rejonie pobliskiego placu Krofeya.
Na miejsce skierowano dwa zastępy straży pożarnej, patrol policji oraz śmigłowiec LPR, który przyleciał po rannego chłopca.
– Z wstępnych ustaleń wynika, że 10-latek zjeżdżający z górki na tzw. jabłku uderzył w bok przejeżdżającego Audi. W wyniku zderzenia doznał poważnych obrażeń i został przetransportowany śmigłowcem do szpitala w Gdańsku – przekazał około godziny 15 sierż. sztab. Dawid Łaszcz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Bytowie, w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim”.
Jak dodał, 27-letni kierowca samochodu był trzeźwy. Mężczyzna tłumaczył, że nie zauważył zjeżdżającego dziecka. Na miejscu wciąż prowadzone są czynności procesowe, w tym oględziny pojazdu i zabezpieczanie materiału dowodowego. Policja wyjaśnia dokładny przebieg zdarzenia.
Funkcjonariusze przypominają o konieczności zachowania szczególnej ostrożności podczas zimowych zabaw dzieci. Zjazdy na sankach czy „jabłkach” powinny odbywać się wyłącznie w miejscach oddalonych od dróg, ruchu samochodowego oraz innych potencjalnych zagrożeń.
dziennikbaltycki.pl