
Do skrajnie nieodpowiedzialnego zdarzenia doszło w ubiegły czwartek (5 lutego) w miejscowości Ratowice (gm. Czernica) pod Wrocławiem. Kierowca osobowego Forda uderzył w skrzynkę elektryczną, po czym uciekł z miejsca wypadku, zabierając ze sobą 3,5-letniego syna.
Funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji we Wrocławiu około godziny 14:30 zostali wezwani na miejsce zdarzenia. Po odnalezieniu rozbitego auta ustalono, że w pojeździe znajdowało się dwóch dorosłych mężczyzn i dziecko. Mundurowi dotarli do nich w mieszkaniu jednego z mężczyzn. Obaj zaprzeczali udziałowi w zdarzeniu, ale od razu wyczuwalna była od nich woń alkoholu.
Śledczy ustalili, że wypadek miał miejsce, gdy kierowca stracił panowanie nad pojazdem podczas skrętu. Bezpośrednio po zderzeniu 48-latek wysiadł i uciekł do mieszkania z synem. W tym samym czasie 39-latek, który początkowo był pasażerem, wsiadł za kierownicę i odjechał, jednak wkrótce porzucił pojazd i również uciekł.
Badania alkomatem wykazały, że wszyscy dorośli byli nietrzeźwi: kierowca miał blisko 2,5 promila alkoholu, jego towarzysz ponad 2,5 promila, a 43-letnia kobieta sprawująca opiekę nad dwójką dzieci – około 1,5 promila. Dodatkowo, przybyła na miejsce 44-latka, która miała zająć się dziećmi, również była pod wpływem alkoholu (blisko 1 promila). Dzieci były trzeźwe, ale z uwagi na zagrożenie, trafiły pod opiekę placówki opiekuńczo–wychowawczej.
Policja poinformowała, że jeśli badania krwi potwierdzą nietrzeźwość 48- i 39-latka w momencie zdarzenia, grozi im do 3 lat więzienia. 43-latka stanie przed sądem rodzinnym w związku z opieką nad dziećmi w stanie nietrzeźwości.
gazetawroclawska.pl