
Zdjęcie ilustracyjne.
Na początku sierpnia w powiecie tureckim (województwo wielkopolskie) strażacy natrafili na samochód zatopiony w jednym ze zbiorników wodnych. W pojeździe znajdowały się dwa ciała. Prokuratura zakończyła już swoje śledztwo i ustaliła przyczynę tragedii.
Do wypadku doszło 9 sierpnia przed południem w Rusocicach. Służby ratunkowe zostały wezwane do auta leżącego na dnie zbiornika, około pięciu metrów pod wodą i dziesięć metrów od brzegu. W środku znajdowały się ciało 75-letniej kobiety oraz 77-letniego mężczyzny. Ze względu na widoczne oznaki zgonu nie prowadzono reanimacji.
Wyniki sekcji zwłok
Sekcja wykazała, że mężczyzna zmarł na skutek zawału serca jeszcze przed wpadnięciem samochodu do wody. Różnice w stanie płuc obojga pasażerów pozwoliły ustalić, że kobieta utonęła, a jej towarzysz już nie żył. Prokuratura wykluczyła awarię techniczną pojazdu – hamulce były sprawne. Nagła choroba kierowcy doprowadziła do utraty kontroli nad autem.
77-latek doznał zawału podczas jazdy i zmarł, zanim samochód znalazł się w wodzie. Ekspert medyczny potwierdził, że jego zgon nastąpił wcześniej, a sekcja wykazała wyraźne różnice w stanie płuc w porównaniu z kobietą – stąd wniosek, że kobieta utonęła dopiero po śmierci mężczyzny.
Ciąg nieszczęśliwych zdarzeń
Analiza miejsca wypadku pokazała, że gdyby zawał nastąpił kilka sekund później, pojazd prawdopodobnie nie wpadłby do zbiornika. Na końcu drogi znajdowały się betonowe zapory i drzewa, które mogłyby go zatrzymać. W miejscu, gdzie samochód stoczył się do wody, znajdowały się jedynie krzewy, przez co auto wpadło do zbiornika.
Śledztwo zostało zamknięte, a tragedia w Rusocicach jest bolesnym przypomnieniem, że nagłe problemy zdrowotne kierowcy mogą w ułamku sekundy prowadzić do katastrofy.
goniec.pl