
Zdjęcie ilustracyjne.
Kilka dni temu w Białowieży, na mocy decyzji Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, odstrzelono zdrowego, 11-letniego żubra o imieniu Borys, który cieszył się sympatią lokalnych mieszkańców. Zdarzenie to wywołało wiele kontrowersji, a w sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy na ten temat. Wiele osób zwraca uwagę, że zwierzę nie stanowiło zagrożenia.
Do sprawy emocjonalnie odniosła się Eliza Kowalczyk, szefowa Związku Polskich Fotografów Przyrody w regionie podlaskim:
Nie możemy pozostać obojętni
„Milczałam przez dwa dni. Czekałam, aż ktoś głośno o tym powie. Znaliśmy go od przynajmniej trzech lat, nigdy nikomu nie wyrządził krzywdy. Serce mi pękło. Dlaczego musiał stracić życie?” – napisała Eliza Kowalczyk.
Szeroko skomentował tę sprawę również Robert Maślak, doświadczony obrońca praw ludzi, zwierząt i przyrody:
„Uważam, że decyzje o odstrzale powinny być publikowane. Społeczeństwo ma prawo wiedzieć o nich wcześniej, a organizacje pozarządowe powinny mieć możliwość włączenia się w sprawę. Zdarza się, że konieczne jest podjęcie takiej decyzji – dotyczy to żubrów rannych w wypadkach drogowych, cierpiących z powodu działań człowieka, gdzie zabicie jest formą skrócenia cierpienia. Może to dotyczyć również zwierząt chorych na schorzenia dziedziczne, które mogą osłabić kondycję całej populacji zagrożonego gatunku.”
Maślak odniósł się także do badań dotyczących ataków żubrów na ludzi, przeprowadzonych przez Instytut Badania Ssaków PAN:
„Instytut Badania Ssaków PAN analizował blisko 50 przypadków ataków żubrów na ludzi. Żubry zazwyczaj wcześniej sygnalizują swoje niezadowolenie, często markując atak, ale czasem rzeczywiście atakują. Prawie zawsze takie incydenty wynikały z nieodpowiedzialnego zachowania człowieka, przede wszystkim z zbliżania się do zwierzęcia na zbyt małą odległość (mniej niż 50 metrów) lub przypadkowego „spotkania” z żubrem w lesie.”
Trudna decyzja dla dobra mieszkańców i turystów
Białowieski Park Narodowy odniósł się do sytuacji na swoim profilu 12 marca około godziny 22:
„Ten osobnik zaczął regularnie pojawiać się w Białowieży od jesieni 2022 roku. Zwierzę nie bało się ludzi. Na prośby mieszkańców wielokrotnie podejmowaliśmy interwencje – przepłaszaliśmy go przez naszych pracowników – jednak żubr wracał do miejsc, gdzie ciągle przebywali ludzie. (…) Zezwolenie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska na odstrzał dotyczy agresywnych zwierząt, po wyczerpaniu innych możliwości. Tak było w tym przypadku – decyzja była trudna, ale niezbędna dla bezpieczeństwa mieszkańców i turystów. (…) W ostatnich miesiącach relokowaliśmy także inne żubry z Polany Białowieskiej, intensyfikując monitoring i interwencje. Wciąż pracujemy nad skuteczniejszymi metodami, by zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości.”
Trudno jednoznacznie ocenić, czy istniał idealny sposób rozwiązania tej sprawy, ale z pewnością można znaleźć bardziej humanitarne i ludzkie podejście. Pozostaje nadzieja, że wypracowane zostaną bardziej efektywne i szlachetne procedury na przyszłość w takich przypadkach.
wspolczesna.pl