
Cyberprzestępczość coraz częściej działa jak dobrze zorganizowany biznes. Zamiast pojedynczych oszustów działają całe grupy przestępcze z jasno podzielonymi rolami. Jak podkreśla dr Krzysztof Mucha, specjalista ds. cyberbezpieczeństwa z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego, dziś największym zagrożeniem w internecie są oszustwa inwestycyjne.
Zorganizowane grupy stoją za internetowymi oszustwami
Ekspert wyjaśnia, że poważne wyłudzenia w sieci rzadko są dziełem jednej osoby. Najczęściej stoją za nimi zorganizowane grupy przestępcze.
– Cyberprzestępczość finansowa coraz bardziej przypomina profesjonalny biznes. Poszczególni członkowie grupy odpowiadają za konkretne zadania – od kontaktu z ofiarą po transfer i ukrywanie pieniędzy – tłumaczy dr Krzysztof Mucha.
W takich strukturach działają m.in.:
- osoby kontaktujące się z ofiarami,
- ludzie zakładający konta bankowe lub werbujący tzw. słupy,
- tzw. muły finansowe, które przyjmują pieniądze i przekazują je dalej,
- specjaliści zajmujący się logistyką finansową.
Na samym szczycie znajdują się osoby koordynujące całą działalność. Często działają z krajów, w których trudniej je ścigać, np. z rajów podatkowych.
W cyberprzestępczości uczestniczą zarówno Polacy, jak i osoby z zagranicy. Według eksperta duże operacje są często organizowane przez grupy działające m.in. w części krajów Afryki i Azji.
Oszustwa inwestycyjne numerem jeden
Zdaniem specjalisty największym problemem są dziś fałszywe inwestycje w internecie.
– To obecnie numer jeden wśród przestępstw finansowych w sieci. Ofiarom proponuje się inwestycje, które w rzeczywistości nie istnieją albo oferują je podmioty działające bez zezwoleń – wyjaśnia dr Mucha.
Mechanizm zwykle zaczyna się od wykorzystania skradzionych danych, które trafiają do tzw. darknetu. Mogą to być numery telefonów, adresy e-mail czy numery PESEL. Następnie przestępcy przygotowują reklamy lub wiadomości zachęcające do inwestowania i publikują je w mediach społecznościowych lub na popularnych portalach.
Dlaczego ludzie się nabierają?
Kluczową rolę odgrywa socjotechnika. Przestępcy wykorzystują psychologiczne mechanizmy manipulacji.
– Obiecują szybki zysk bez ryzyka i podkreślają, że inni już zarobili. Wywołują też efekt FOMO, czyli strach przed tym, że ktoś straci wyjątkową okazję do zarobku – tłumaczy ekspert.
Coraz częściej wykorzystywana jest również sztuczna inteligencja. Powstają nagrania typu deepfake, w których wizerunki znanych osób – polityków, dziennikarzy czy influencerów – są używane do promowania fałszywych inwestycji.
Jednym z sygnałów ostrzegawczych powinna być sytuacja, gdy osoba publiczna reklamuje produkt finansowy mimo braku odpowiednich uprawnień.
Jak działają oszuści
W wielu przypadkach przestępcy namawiają ofiary do:
- instalowania specjalnych aplikacji,
- przelewania pieniędzy na tzw. konta techniczne,
- zaciągania kredytów na inwestycję.
W rzeczywistości są to konta należące do słupów lub tzw. mułów finansowych. Pieniądze szybko trafiają dalej – przelewem, wypłatą gotówki, BLIK-iem lub poprzez kryptowaluty.
Drugie najczęstsze oszustwo
Drugą popularną metodą jest wyłudzanie danych kart płatniczych. Ofiary trafiają na fałszywe ankiety lub konkursy, w których obiecywana jest atrakcyjna nagroda. Aby ją odebrać, trzeba jednak podać dane karty płatniczej.
Ekspert radzi, aby ograniczać limity płatności na kartach do poziomu potrzebnego na codzienne wydatki. W razie większego zakupu można je tymczasowo zwiększyć.
Co zrobić po wykryciu oszustwa
Jeśli ktoś zorientuje się, że padł ofiarą oszustwa, powinien jak najszybciej skontaktować się z bankiem.
– Bank może spróbować zablokować środki lub wystąpić do banku odbiorcy o ich zabezpieczenie. Im szybciej zareagujemy, tym większa szansa na odzyskanie choć części pieniędzy – podkreśla dr Mucha.
Więcej oszustw może pojawić się w kwietniu
Zdaniem eksperta przestępcy często wykorzystują momenty, gdy ludzie mają więcej pieniędzy. Tak może być w kwietniu, gdy wypłacane będą m.in. 13. emerytury oraz dodatkowe wynagrodzenia.
Wtedy w internecie może pojawić się więcej ofert inwestycyjnych, które w rzeczywistości okażą się próbą wyłudzenia pieniędzy.
interia.pl