
Po 26 latach członkostwa w NATO Polska wciąż nie ma dostępu do Central Europe Pipeline System (CEPS) – największej wojskowej sieci rurociągów Sojuszu. Jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna”, w przypadku konfliktu obecny system zaopatrywania wojska w paliwo szybko okazałby się niewydolny.
CEPS liczy 12 tys. km i zasila bazy wojskowe, lotniska i punkty logistyczne w pięciu krajach. Najdalej na wschód sięga do centralnych Niemiec, na granicy dawnego RFN i NRD. Polska od lat zabiega o rozbudowę sieci w kierunku Europy Środkowo-Wschodniej, jednak inwestycja szacowana na 21 mld euro wciąż nie ma zapewnionego finansowania.
Według Ośrodka Studiów Wschodnich, opieranie się wyłącznie na cysternach kolejowych i drogowych szybko doprowadziłoby do ich deficytu, a dodatkowo sparaliżowałoby transport w regionie. Warszawa i inne państwa regionu chcą, by rozbudowę CEPS współfinansował wspólny budżet NATO i Unia Europejska. Sprzeciwiają się temu jednak kraje południa Europy.
Obecnie paliwo dla polskiej armii oraz sił NATO w naszym kraju dostarczane jest na podstawie zamówień i gromadzone w bazach materiałowych, składach lotniczych i portach wojennych. Dalej trafia do jednostek koleją i ciężarówkami – rozwiązanie znacznie mniej efektywne niż przesył rurociągami.
dgp.pl