
Niebezpieczne zdarzenie miało miejsce w Masłowicach, niedaleko Wielunia. Podczas trwającego w okolicy zbiorowego polowania, 60-letnia kobieta przebywająca na swojej posesji poczuła nagłe uderzenie w ramię. Choć nie stwierdzono widocznych obrażeń, z powodu bólu została przewieziona do szpitala na badania.
Na miejsce wezwano funkcjonariuszy, którzy wyjaśniają, czy mogło dojść do postrzału rykoszetem i czy w momencie zdarzenia myśliwi znajdowali się zbyt blisko zabudowań. Policja prowadzi postępowanie w kierunku narażenia osoby na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Jak przekazała aspirant sztabowy Katarzyna Grela, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu, funkcjonariusze wykonują obecnie czynności procesowe mające ustalić dokładne okoliczności incydentu oraz źródło oddanego strzału.
Zgodnie z przepisami prawa łowieckiego, oddawanie strzałów w odległości mniejszej niż 150 metrów od budynków mieszkalnych jest zabronione. Mimo tego, podobne sytuacje wciąż budzą obawy mieszkańców terenów, gdzie odbywają się polowania.
To nie pierwszy raz, gdy podczas polowania dochodzi do dramatycznych pomyłek. W sierpniu tego roku w Gawłówce (woj. lubelskie) doszło do tragedii, w której myśliwy śmiertelnie postrzelił 60-letniego mężczyznę stojącego przy bramie własnego domu, tłumacząc później, że pomylił go z dzikiem. Wypadek ten wywołał ogólnopolską dyskusję o bezpieczeństwie podczas polowań i konieczności wprowadzenia obowiązkowych badań lekarskich i psychologicznych dla myśliwych.
Przeciwko takim zmianom opowiada się Marcin Możdżonek, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej PZŁ, który wówczas podkreślał, że problemem nie są brak badań, lecz lekceważenie obowiązujących przepisów.
Czy podobne lekceważenie prawa doprowadziło do incydentu w Masłowicach? Na to pytanie odpowiedź mają przynieść ustalenia wieluńskiej policji.
dzienniklodzki.pl