
Trwa spór zbiorowy w sieci Biedronka. W 2025 roku łączne przychody jej właściciela – grupy Jeronimo Martins – wyniosły 35,99 mld euro, co oznacza wzrost o 7,6 proc. rok do roku.
– Pytanie, dlaczego pracownicy nie odczuwają tego wzrostu w swoich wynagrodzeniach i warunkach pracy? – mówi Anna Gonera z „Solidarności” działającej w sieci.
200 mln zł na podwyżki – zdaniem związkowców to za mało
Związkowcy prowadzą spór zbiorowy z pracodawcą i domagają się wyższych wynagrodzeń. Podkreślają, że styczniowe podwyżki są niewystarczające. Początkujący kasjer może obecnie liczyć na 4850 zł brutto miesięcznie. Dla porównania, płaca minimalna od stycznia wynosi 4806 zł brutto.
Związkowcy żądają wzrostu wynagrodzenia zasadniczego o 1000 zł miesięcznie dla wszystkich pracowników Jeronimo Martins Polska.
Tymczasem pracodawca wskazuje, że już teraz przeznacza znaczące środki na wzrost płac. Od stycznia 2026 r. ma to być ponad 200 mln zł na podwyżki dla pracowników sklepów i centrów dystrybucyjnych.
Spór dotyczy nie tylko płac
Postulaty pracowników obejmują także kwestie organizacyjne. Domagają się zwiększenia obsady sklepów oraz wprowadzenia stałej obsady kas samoobsługowych. Sporną kwestią pozostaje również czas pracy – według związkowców sklepy powinny być czynne maksymalnie do godz. 22. Obecnie niektóre placówki działają do godz. 23.30.
Negocjacje w ramach sporu zbiorowego trwają. Pierwsze spotkanie – jak relacjonują związkowcy – nie przyniosło rozstrzygnięć. Kolejne zaplanowano na marzec.
– Przedstawiliśmy nasze postulaty, a strona pracodawcy je wysłuchała, ale bez zajęcia stanowiska. Spotkanie było trudne, jednak prowadzone spokojnie i merytorycznie. Jesteśmy zdeterminowani, by walczyć o poprawę warunków pracy. Pracownicy są przemęczeni i przeciążeni. Czują odpowiedzialność, bo ten spór ma znaczenie dla całej branży handlowej – mówi Anna Gonera.
Największy pracodawca w Polsce
Na koniec grudnia 2025 r. sieć Biedronka liczyła 3882 placówki (rok wcześniej – 3730). Zatrudnia ponad 85 tys. osób, co czyni ją największym pracodawcą w Polsce.
W IV kwartale 2025 r. przychody grupy Jeronimo Martins wyniosły 9,46 mld euro (wzrost o 8,7 proc. rdr). W całym 2025 roku przychody sięgnęły 35,99 mld euro, a sprzedaż samej Biedronki wzrosła o 7,5 proc. do poziomu 25,34 mld euro.
– Czy to znaczy, że pracownicy w tym roku pracują gorzej? Nie. Według mnie pracują bardzo dobrze, ale pracodawca w ograniczaniu liczby premii widzi przestrzeń do oszczędności – dodaje przedstawicielka związku.
Zastrzeżenia dotyczą także premii
Związkowcy twierdzą, że w tym roku mniej osób ma otrzymać premię roczną przyznawaną na podstawie oceny pracy. To świadczenie w wysokości ok. 4 tys. zł, wypłacane wiosną, stanowi dla wielu pracowników istotne wsparcie finansowe.
Według związkowców ograniczenie liczby premii to sposób na redukcję kosztów mimo rosnących przychodów spółki.
Najważniejsze postulaty pracowników
Związkowcy domagają się m.in.:
- podniesienia od 1 lutego wynagrodzenia zasadniczego wszystkich pracowników Jeronimo Martins Polska o 1000 zł miesięcznie;
- wprowadzenia od 1 lutego 2026 r. nagrody za obecność dla kierowników sklepów i ich zastępców w wysokości 500 zł miesięcznie;
- wprowadzenia od 1 lutego 2026 r. dodatku dla pracowników lad mięsnych w wysokości 500 zł miesięcznie;
- ustalenia miesięcznych okresów rozliczeniowych czasu pracy;
- zwiększenia obsady sklepów, aby zadania mogły być realizowane w ramach normatywnego czasu pracy;
- wprowadzenia stałej obsady kas samoobsługowych;
- organizowania pracy w taki sposób, aby sklepy działały maksymalnie do godz. 22;
- przyznania kuponów śniadaniowych dla pracowników zmianowych w wysokości 200 zł miesięcznie;
- wprowadzenia czytelnych pasków płacowych;
- zapewnienia organizacjom związkowym prawa do informowania pracowników o możliwości przystąpienia do związku zawodowego na tablicach informacyjnych w sklepach i centrach dystrybucyjnych.
Spór trwa, a jego wynik może mieć znaczenie nie tylko dla pracowników Biedronki, lecz także dla całej branży handlowej w Polsce.
dzienniklodzki.pl