
Zdjęcie ilustracyjne.
Wraz z początkiem roku szkolnego nieuchronnie zbliża się sezon jesienno-zimowy, a wraz z nim wraca temat ogrzewania domów. Jak co roku szczególna uwaga kierowana jest na Śląsk, skąd pochodzi znaczna część krajowego węgla opałowego.
Czy tej zimy wystarczy węgla dla gospodarstw domowych? I czy należy spodziewać się wzrostu cen? Autor publikacji, od lat związany z górnictwem, przekonuje, że odpowiedź na oba pytania jest twierdząca.
Węgla opałowego może być za mało
Zdaniem autora problem wynika przede wszystkim z relacji między podażą a popytem. Zapotrzebowanie na paliwo do ogrzewania domów i niewielkich ciepłowni wynosi w Polsce nawet około 9 mln ton rocznie. Węglem indywidualnie ogrzewanych jest około 3 mln gospodarstw domowych.
Jednocześnie krajowe wydobycie systematycznie spada. Według przedstawionej analizy w 2026 r. łączne wydobycie węgla w Polsce nie przekroczy 47 mln ton.
Trzeba jednak rozróżnić węgiel energetyczny od koksowego. Około 12 mln ton wydobywanego surowca stanowi węgiel koksowy, wykorzystywany przede wszystkim w przemyśle. Pozostaje więc około 35 mln ton węgla energetycznego.
Problemem jest jednak jego struktura.
Dlaczego brakuje węgla grubego?
Autor zwraca uwagę, że z krajowego wydobycia tylko około 1,5 mln ton węgla energetycznego ma odpowiednią frakcję, czyli postać tzw. węgla grubego, nadającego się do wykorzystania w gospodarstwach domowych.
Jego zdaniem przyczyną jest przede wszystkim sposób wydobycia. Współczesne kombajny ścianowe, poprzez mechaniczne urabianie pokładów, rozdrabniają znaczną część surowca, w efekcie czego powstaje przede wszystkim miał węglowy.
W przeszłości udział węgla grubego był większy. Stosowano m.in. materiały wybuchowe oraz strugi węglowe, które pozwalały uzyskiwać większe kawałki surowca.
Bogdanka pokazywała, że można inaczej
Autor przypomina również rozwiązania stosowane w przeszłości w polskich kopalniach. Technologia strugowa była wykorzystywana m.in. na Lubelszczyźnie. W przypadku kopalni Bogdanka pozwalała na uzyskiwanie bardzo wysokiego wydobycia ze ścian.
Znaczenie miała również cena. Węgiel gruby był znacznie droższy od miału, dlatego jego produkcja mogła być dla kopalni bardziej opłacalna.
Według autora podobne rozwiązania mogłyby dziś częściowo odpowiedzieć na problem niedoboru węgla opałowego.
Brykiet mógłby być alternatywą
Jednym ze sposobów zagospodarowania miału węglowego jest produkcja brykietu. Powstaje on poprzez sprasowanie drobnych cząstek węgla z wykorzystaniem odpowiedniego lepiszcza.
Autor przekonuje, że Polska mogłaby rozwijać tę technologię, ponieważ surowca do produkcji brykietu nie brakuje, a współczesna technologia pozwala stosować odpowiednie spoiwa.
Tymczasem niedobór węgla grubego jest uzupełniany m.in. importem. Alternatywą pozostają również inne paliwa, takie jak pellet czy gaz ziemny.
Pellet i gaz również coraz droższe?
Zdaniem autora rosnące zapotrzebowanie na alternatywne źródła ogrzewania może przekładać się na ich ceny. W przypadku pelletu wskazuje on na ograniczoną podaż surowca, natomiast w przypadku gazu — na uzależnienie Polski od importu oraz sytuację na światowych rynkach surowców.
W jego ocenie może to prowadzić do dalszego wzrostu kosztów ogrzewania gospodarstw domowych.
„Deficyt będzie rósł”
Autor publikacji uważa, że problem dostępności węgla opałowego w kolejnych latach może się pogłębiać. Wskazuje przy tym na europejską politykę stopniowego odchodzenia od paliw kopalnych, w tym węgla energetycznego.
Jednocześnie rosnące koszty związane z wydobyciem mogą dodatkowo pogarszać konkurencyjność krajowego węgla.
W jego ocenie zamiast ograniczać krajowe wydobycie, większy nacisk można byłoby położyć na rozwój technologii pozwalających efektywniej wykorzystywać dostępny surowiec.
Kolejne miliardy na wygaszanie kopalń
Na koniec autor odnosi się do planowanych wydatków budżetowych na sektor górniczy. Jak wskazuje, w przyszłym roku zaplanowano około 6 mld zł na działania związane z redukcją zdolności wydobywczych.
Jego zdaniem środki te nie rozwiązują problemu niedoboru węgla opałowego, lecz są przeznaczane na dalsze ograniczanie wydobycia i likwidację kopalń.
Czy taki kierunek polityki energetycznej doprowadzi do dalszego wzrostu cen i uzależnienia od importu? To, zdaniem autora, jedno z najważniejszych pytań stojących przed polskim sektorem energetycznym w kolejnych latach.
dziennikzachodni.pl

