
Od przeszło dwudziestu lat dziki są problemem na terenie Gdyni, Gdańska i Sopotu. Oprócz dewastacji terenów zielonych, stanowią one zagrożenie dla mieszkańców i psów, a także mogą być przyczyną poważnych wypadków drogowych. Pomimo licznych obietnic samorządowców, problem ten nie został dotychczas rozwiązany.
Władze Gdyni podjęły działania w celu rozwiązania tej sytuacji, między innymi poprzez współpracę z nowym dyrektorem Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. Zaproponowano skoordynowane działania służb miejskich i leśnych, mające na celu przepędzenie dzików z miasta i utrzymanie ich w lesie. Planuje się stworzenie mapy szlaków, na których przemieszczają się dziki, co pozwoli na skuteczne przepędzenie ich do lasu.
Kandydaci na prezydenta Gdyni podczas kampanii przedstawili swoje propozycje rozwiązania problemu dzików. Marek Dudziński z Prawa i Sprawiedliwości proponuje redukcję liczby dzików poprzez edukację mieszkańców, współpracę z Lasami Państwowymi oraz ewentualny odstrzał. Z kolei reprezentanci Gdyńskiego Dialogu uważają, że strzelanie do dzików nie jest rozwiązaniem i proponują inne metody, takie jak edukacja, zabezpieczenie śmietników czy stosowanie środków odstraszających.
Władze Gdańska, Gdyni i Sopotu zwróciły się do ministra rolnictwa i rozwoju wsi, Czesława Siekierskiego, z prośbą o zmianę przepisów związanych z odławianiem dzików. Obecne przepisy uniemożliwiają skuteczne działania samorządów w tej kwestii. Władze miast apelują o możliwość podjęcia działań mających na celu ograniczenie liczby dzików w aglomeracji, z uwagi na bezpieczeństwo mieszkańców.
dziennikbaltycki.pl