
Na lotnisku Chopina zatrzymano Ukraińca wyposażonego w sprzęt do zagłuszania systemów elektronicznych. Choć początkowo przedstawiano to jako sukces służb, ustalenia dziennikarzy Onetu ujawniają poważne problemy organizacyjne i proceduralne.
Do zatrzymania Illii S. doszło w okresie świąt Bożego Narodzenia. Jak wynika z relacji Onetu, przez wiele godzin brakowało zdecydowanych działań ze strony przełożonych, a sprawę doprowadzono do końca głównie dzięki determinacji szeregowych funkcjonariuszy. Mężczyzna miał przebywać na terenie lotniska co najmniej dziewięć dni, mimo że port lotniczy jest obiektem infrastruktury krytycznej.
Podczas kontroli bagażu znaleziono liczne urządzenia elektroniczne, w tym zagłuszarkę. Jej możliwości nie były znane większości funkcjonariuszy, co – według źródeł Onetu – wynika z braku szkoleń dotyczących walki elektronicznej, systemów antydronowych i nowych technologii. Tymczasem użycie takiego sprzętu mogło wpływać na działanie lotniskowych systemów, a w tym czasie odnotowywano awarie m.in. systemów informacyjnych.
Problemy potęgował brak sprawnej koordynacji między służbami. Źródła Onetu wskazują na niewielkie zainteresowanie sprawą ze strony ABW. Dopiero po długich ustaleniach zapadła decyzja o zatrzymaniu mężczyzny.
Prokuratura wszczęła śledztwo pod kątem możliwej działalności szpiegowskiej. Sąd zdecydował o miesięcznym areszcie, z możliwością jego przedłużenia. Illia S. usłyszał zarzut usiłowania zakłócania fal radiowych; nie przyznał się do winy. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
onet.pl