
Zdjęcie ilustracyjne.
Krakowska prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące oszustwa na szkodę operatora kart studenckich BeActive, które umożliwiają korzystanie z usług obiektów fitness. Sprawę zgłosiła firma odpowiedzialna za sprzedaż kart BeActive. Przedstawiciel jednej z siłowni w Nowej Hucie, która brała udział w programie, twierdzi, że żadna osoba z klubu nie otrzymała wezwania z prokuratury i zapewnia, że oskarżenia dotyczące oszustwa są bezpodstawne.
Prokuratura Rejonowa Kraków Nowa Huta prowadzi dochodzenie w sprawie podejrzenia oszustwa polegającego na fałszowaniu rejestracji wizyt użytkowników kart BeActive w obiektach fitness. Zawiadomienie o możliwym przestępstwie zostało złożone przez operatora systemu, Instytut Rozwoju Fitness. Dochodzenie obejmuje także podejrzenie podrobienia podpisów użytkowników kart na formularzach wizyt w obiektach. Na razie nie postawiono nikomu żadnych zarzutów, a postępowanie znajduje się na etapie wstępnej analizy.
Mec. Michał Uciński, pełnomocnik Instytutu Rozwoju Fitness, zauważa, że w trakcie rutynowej kontroli firma odkryła, że partnerzy rozliczający usługi przedstawili faktury za usługi, które nie zostały wykonane. Z informacji przekazanych przez partnerów wynika, że użytkownicy kart BeActive mieli korzystać z obiektów fitness nawet kilka razy dziennie, mimo iż niektórzy z nich twierdzili, że od dłuższego czasu nie używają kart, a niektórzy nigdy ich nie zamawiali. Wyjaśnienia partnera zostały uznane za niewiarygodne, co podważyło zasadność przesłanych dokumentów rozliczeniowych.
Przedstawiciel nowohuckiej siłowni, której dotyczy sprawa, zapewnia, że firma nie otrzymała żadnych informacji od prokuratury. Odrzuca także wszelkie oskarżenia i informuje, że siłownia prowadzi spór prawny z operatorem kart BeActive.
gazetakrakowska.pl