
W polskiej gospodarce zaczyna być widoczne ożywienie inwestycyjne. Jak ocenia Michał Bolesławski, prezes ING Banku Śląskiego, po dużych korporacjach do inwestowania coraz chętniej przystępują również średnie i małe przedsiębiorstwa. Rośnie ich zapotrzebowanie na finansowanie, a zdaniem bankowców to dopiero początek dłuższego trendu.
Impulsem do dalszego rozwoju będą przede wszystkim wielkie projekty infrastrukturalne, energetyczne i obronne. Budowa elektrowni jądrowej czy centralnego lotniska oznacza kolejne zamówienia dla wykonawców i podwykonawców, którzy będą musieli zwiększać moce produkcyjne. W efekcie popyt na kredyty może wyraźnie wzrosnąć w kolejnych kwartałach, a największe efekty inwestycyjnego przyspieszenia będą widoczne w przyszłym roku.
Na razie ożywienie omija jednak najmniejsze przedsiębiorstwa. Choć mikrofirmy stanowią 97,2 proc. wszystkich polskich przedsiębiorstw i zatrudniają około 4,4 mln osób, ich zainteresowanie kredytami pozostaje niewielkie. Banki również ostrożnie podchodzą do finansowania tego segmentu.
Inwestycje zamiast konsumpcji
Zdaniem prezesa ING zmienia się struktura wzrostu gospodarczego. Dotychczas ważną rolę odgrywały wydatki konsumentów, teraz coraz większe znaczenie zyskują inwestycje. To korzystna zmiana, ponieważ rozwój przedsiębiorstw może zapewnić gospodarce trwalsze podstawy wzrostu.
Zagrożeniem dla tego procesu byłby jednak wzrost stóp procentowych, który podniósłby koszty finansowania i mógłby ograniczyć skłonność firm do inwestowania.
ING odnotował w trzecim kwartale 2026 r. zysk brutto w wysokości 1,75 mld zł, o 20 proc. większy niż rok wcześniej. Po trzech kwartałach wyniósł on 4,96 mld zł, co oznacza wzrost o 17 proc. w ujęciu rocznym.
interia.pl
