
Pod koniec października z prywatnej posesji w powiecie działdowskim uciekł kangur a ponieważ właściciele nikogo o tym nie poinformowali i nie rozpoczęli poszukiwań zwierzęcia, podjęła się tego działaczka organizacji prozwierzęcej, która ma już na koncie innego złapanego kangura.
W wytropienie i łapanie kangura, który uciekł z prywatnej posesji w powiecie działdowskim zaangażowani są mieszkańcy okolicy. “Ludzie nie wypuszczają na noc swoich psów, by te nie dopadły kangura, otwierane są posesje i palone światła na gankach, bo liczymy, że w ten sposób zwabimy kangura na podwórko, a gdy zamknie się go na ograniczonej przestrzeni wówczas jest szansa na odłowienie zwierzaka” – powiedziała w sobotę pani Iza ze Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt “Przytul Psisko”, które działa w sąsiednim powiecie nowomiejskim.
Pani Iza wyliczyła, że pomoc w wytropieniu zwierzęcia zaoferowali już pracownicy Welskiego Parku Krajobrazowego i strażacy ochotnicy, którzy mają drona. “Naprawdę wielu osobom leży na sercu los kangura, tylko nie jego właścicielom, którym uciekł” – powiedziała pani Iza.
“O tym, że kangur uciekł, wydedukowaliśmy tropiąc innego kangura – Felka. Felek był przewożony z hodowli do nowych właścicieli. Ci po trasie zachowali się niefrasobliwie i otworzyli klatkę z kangurem, Felek im uciekł. Gdy szukaliśmy Felka okazało się, że 30 km dalej także jest widywany kangur” – powiedziała pani Iza. Dodała, że Felka udało się zwabić na posesję, zwierzak wszedł do garażu i tam został zamknięty, a następnie odłowiony przez specjalistów. Felek nie trafił do ludzi, którzy go nie dowieźli do swojego domu, ale do hodowli, skąd go sprzedano.
“Gdy Felek został odłowiony okazało się, że inny kangur jest na wolności. To tego zwierzęcia intensywnie szukamy od dwóch dni. Dostajemy sygnały od ludzi, że widzieli go a to przy drodze, a to koło posesji, ale kangur jest bardzo płochliwy” – dodała pani Iza. (PAP)