
W poniedziałek kilkudziesięciu pracowników domów pomocy społecznej manifestowało przed lubelskim ratuszem i starostwem, domagając się poprawy warunków pracy i płacy. Ratusz uważa, że potrzebne są rozwiązania systemowe, ale nie wykluczył podwyżek.
W poniedziałkowym proteście na placu przed Urzędem Miasta Lublina wzięło udział kilkudziesięciu pracowników DPS z flagami NSZZ „Solidarność” i transparentami o treści „ciężka praca = godna płaca”, „zapomniane domy pomocy = bieda domy”. W czasie manifestacji używali syreny, trąbek i gwizdków, żeby zwrócić na siebie uwagę przechodniów.
Przewodnicząca Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ „Solidarność” Domów Pomocy Społecznej Małgorzata Guz powiedziała mediom, że domagają się 1000 zł podwyżki. „Nasza płaca oscyluje cały czas na granicy najniższej krajowej” – przekonywała Guz.
Do protestujących przyszła z ratusza zastępca prezydenta Lublina ds. społecznych Monika Lipińska, która powiedziała, że na początku roku pracownicy DPS-ów w Lublinie otrzymali 200 zł podwyżki i ratusz jest w stanie wygospodarować kolejne 300 zł na pracownika.
Następnie pracownicy DPS-ów udali się przed budynek Starostwa Powiatowego w Lublinie, gdzie kontynuowali protest. Podobne manifestacje odbyły się w poniedziałek w Kraśniku, Świdniku i w Lubartowie. Na wtorek związkowcy zapowiedzieli pikiety w Chełmie, Krasnymstawie, Zamościu i w Biłgoraju.(PAP)