
Ks. Olszewski.
Przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces dotyczący dotacji z Funduszu Sprawiedliwości dla Fundacji Profeto. Na ławie oskarżonych zasiedli ks. Michał Olszewski oraz byłe urzędniczki resortu sprawiedliwości: Urszula D. i Karolina K. Wszyscy nie przyznają się do winy.
Jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy przed sądem zgromadziła się grupa zwolenników oskarżonych. Uczestnicy protestu trzymali transparenty z hasłami poparcia i publicznie modlili się w ich intencji – zarówno przed budynkiem, jak i pod salą rozpraw.
Sędzią referentem została Justyna Koska-Janusz. Obrońca ks. Olszewskiego, adwokat Krzysztof Wąsowski, zapowiedział złożenie wniosku o jej wyłączenie, powołując się na jej wcześniejszy spór prawny z byłym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, który może wystąpić w sprawie jako świadek obrony. Sam ksiądz zapowiada publiczne wyjaśnianie sprawy i twierdzi, że postępowanie ma podłoże polityczne.
Prokuratura zarzuca oskarżonym udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz nieprawidłowe rozdysponowanie środków z Funduszu Sprawiedliwości. Do Fundacji Profeto trafiło ponad 66 mln zł, mimo – jak twierdzą śledczy – niespełnienia wymogów formalnych i merytorycznych. Pieniądze przeznaczono m.in. na projekt „Archipelag – wyspy wolne od przemocy”, którego realizacja, zdaniem prokuratury, znacząco odbiegała od celów funduszu.
Ks. Olszewskiemu zarzucono także pranie pieniędzy oraz działania prowadzące do wyrządzenia wielomilionowych strat Skarbowi Państwa. Śledczy wskazują m.in. na mechanizm transferu 3,65 mln zł między podmiotami, który miał utrudnić ustalenie źródła pochodzenia środków.
W sprawie oskarżeni są również inni byli urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym Monika G., Marcin M. i Wojciech Z., którym zarzucono poświadczanie nieprawdy i przekroczenie uprawnień przy przyznawaniu dotacji.
Ks. Olszewski i dwie urzędniczki zostali zatrzymani przez ABW w marcu 2024 r. i spędzili w areszcie niemal siedem miesięcy. Zostali zwolnieni po wpłaceniu po 350 tys. zł poręczenia i objęci m.in. dozorem policji oraz zakazem opuszczania kraju.
Za zarzucane czyny grozi im do 10 lat więzienia, a w przypadku ks. Olszewskiego i Urszuli D. – nawet do 25 lat.
interia.pl