
Na Pomorzu ujawniono działalność firm, które wprowadzały na rynek sklejkę pochodzącą z Rosji i Białorusi, deklarując ją jako produkt z Turcji lub Kazachstanu. Sprawą zajęły się służby skarbowe i Straż Graniczna. W wyniku śledztwa zatrzymano pięć osób, a dochodzenie wciąż trwa.
Omijanie sankcji pod fałszywą flagą pochodzenia
Śledczy ustalili, że do Polski trafiała brzozowa sklejka objęta międzynarodowymi sankcjami wprowadzonymi po agresji Rosji na Ukrainę. Aby obejść obowiązujące zakazy, importerzy zmieniali dokumentację, wskazując inne kraje jako źródło pochodzenia towaru. Dzięki temu produkty mogły być sprzedawane nie tylko w Polsce, ale również w innych państwach Unii Europejskiej.
Nielegalny proceder prowadziła grupa firm działających na Pomorzu. Ich działalność wzbudziła podejrzenia organów skarbowych. Na polecenie Prokuratury Okręgowej w Gdańsku funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej oraz Morskiego Oddziału Straży Granicznej zatrzymali pięciu mężczyzn podejrzanych o udział w tym schemacie.
– Zatrzymania były efektem długotrwałych działań operacyjnych, które pozwoliły zgromadzić obszerny materiał dowodowy – przekazuje Wioleta Działdowska z Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku. – Zabezpieczono dokumenty oraz nośniki danych, a także przeprowadzono kontrole w firmach odbierających produkty drzewne. Ustalono, że rzeczywiste pochodzenie towaru było systematycznie ukrywane.
Zarzuty i możliwe surowe konsekwencje
Wśród zatrzymanych są czterej obywatele Polski oraz jeden obywatel Rosji. Prokuratura postawiła im zarzuty związane z wprowadzaniem w błąd organów celnych oraz nielegalnym importem sklejki i elementów drewnianych z państw objętych sankcjami.
Jak podkreślają służby, proceder przynosił uczestnikom znaczne zyski finansowe, jednocześnie zaburzając konkurencję i uderzając w firmy działające zgodnie z prawem. Zatrzymanym grozi kara co najmniej trzech lat pozbawienia wolności. Śledztwo ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne działania procesowe.
dziennikbaltycki.pl