
Oblodzone ulice, chodniki i przystanki dały się dziś mocno we znaki mieszkańcom. W czwartek przed południem szpitalne oddziały ratunkowe we Wrocławiu zaczęły pękać w szwach od osób, które przewróciły się na śliskiej nawierzchni.
SOR przy Borowskiej pełny
Jak relacjonuje kierownik SOR-u Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Borowskiej, wiele osób zamiast do pracy trafiło prosto do szpitala. Między godz. 6 a 11 na oddział zgłosiło się lub zostało przywiezionych karetkami 30 pacjentów po upadkach na lodzie.
Lekarze najczęściej diagnozują złamania w obrębie nadgarstków i kostek, a także urazy głowy oraz kręgosłupa. Część przypadków jest poważna – już przed południem 10 osób zakwalifikowano do zabiegów operacyjnych. Pozostali poszkodowani, po opatrzeniu i diagnostyce, mają wrócić do domów jeszcze tego samego dnia.
Bardzo duże obciążenie notuje również Wojewódzki Szpital Specjalistyczny przy ul. Kamieńskiego. Od rana na tamtejszym SOR-ze pomoc otrzymało 118 pacjentów – to około trzykrotnie więcej niż zwykle o tej porze w dzień roboczy. Dodatkowo kilkanaście osób czeka jeszcze na rejestrację i badania.
Dominują obrażenia kończyn górnych: urazy barków i łokci, złamania palców oraz kości przedramienia. Często pojawiają się też stłuczenia głowy i urazy tkanek miękkich, rzadziej kontuzje kończyn dolnych, m.in. bioder.
Dyrekcja szpitala podkreśla, że już w poprzednich dniach liczba pacjentów z urazami rosła, jednak dzisiejszy napływ jest wyraźnie większy. Na razie nie wstrzymano planowych przyjęć na ortopedię, ale sytuacja jest na bieżąco analizowana i decyzje mogą zapaść w najbliższych godzinach.
Kolejki tworzą się też w innych placówkach. Według relacji jednej z mieszkanek, wczesnym popołudniem na pomoc w SOR-ze szpitala im. T. Marciniaka czekało około 70 osób.
gazetawroclawska.pl