
Dziennikarze z Ukrainy mieli zamiar nakręcić materiał o handlu między Polską a Rosją, ale zostali zatrzymani przez policję w województwie lubelskim. Na komendzie w Łukowie spędzili kilka godzin, gdzie zostali przesłuchani. Redakcja „Ukraińskiej Prawdy” planuje podjąć działania prawne w tej sprawie. Dziennikarze zostali zatrzymani, gdy nagrywali materiał o handlu Polski z Rosją przez Białoruś, korzystając zarówno z kamer, jak i dronów.
Podczas przesłuchania na komendzie byli przepytywani przez policjantów oraz przedstawicieli polskich służb specjalnych. Ostatecznie, dziennikarze zostali zwolnieni. Jednakże, redaktor naczelna „Ukraińskiej Prawdy” uważa, że działania policji miały negatywny wpływ na ukraińskich dziennikarzy pracujących w Polsce. Operator kamery został zmuszony do podpisania dokumentu w języku polskim, którego nie rozumiał, a część materiału filmowego została usunięta.
Policja tłumaczy swoje działania tym, że obywatele zgłosili obecność dwóch mężczyzn w samochodzie przy torach kolejowych, którzy robili zdjęcia i używali drona. Z kolei redaktor naczelna „Ukraińskiej Prawdy” twierdzi, że dziennikarze nie filmowali infrastruktury kolejowej, co mogli sprawdzić funkcjonariusze oglądając nagranie.
Niemniej jednak, redakcja „Ukraińskiej Prawdy” planuje podjąć kroki prawne w tej sprawie i opublikować materiał o handlu między Polską a Rosją i Białorusią. Pomimo unijnych sankcji, obrót niektórymi towarami nadal jest możliwy. Na przykład niedawno ujawniono próbę wprowadzenia na polski rynek 43 ton zapleśniałej cebuli z Rosji.
dziennikwschodni.pl