Belgia – Na mszy 15 osób, w sklepie nawet 550; katolicy: jawna dyskryminacja

Zgodnie z belgijskimi przepisami epidemicznymi na mszy może tam uczestniczyć tylko do 15 osób. Niezależnie od wielkości kościoła. Liczba osób, które mogą na raz przebywać w sklepach jest z kolei obliczana na podstawie metrażu. I może to być nawet 550 osób. To jawna dyskryminacja – mówią wprost działacze katolickiego stowarzyszenia Pour la Messe Libre (O Wolną Mszę). I dodają, że “wolność religijna w Belgii jest tylko na papierze”.

Bruksela, niezidentyfikowani uchodźcy prowadzą okupację kościoła żądając rejestracji i prawa pobytu, EPA/STEPHANIE LECOCQ Dostawca: PAP/EPA.

“Belgijskie władze szczycą się tym, że zapewniają w kraju wolność religijną. To, jak skonstruowane są przepisy antyepidemiczne pozwala jednak w to wątpić” – mówi w rozmowie z PAP Kinga Pająk, jedna z działaczek filii stowarzyszenia w Antwerpii.

“W dużych sklepach odzieżowych i sportowych może na raz przebywać nawet po 550 osób – w zależności od metrażu. Warto sobie jednak uświadomić, że największe Decathlony mają około 5 tys., metrów kwadratowych powierzchni – dwa razy mniej niż bazylika Koekelberg w Brukseli. Jest to ewidentny przykład braku równości wobec prawa i dyskryminacji. Nie mówiąc już o braku elementarnej wiedzy, że dla nas, katolików, nie ma wolności religijnej bez mszy” – tłumaczy przedstawicielka organizacji, ironizując, że przepisy są tak skonstruowane, jakby sugerowały, że wirus nagle staje się bardziej zjadliwy w kościołach, a w sklepach spożywczych traci moc.

“Jest to absurdalne. Zresztą, nawet osoby niezwiązane z Kościołem przyznają, że belgijskich praktykujących katolików jest tak mało, że zachowywali dystans społeczny zanim jeszcze ktokolwiek słyszał o pandemii” – przyznaje Kinga Pająk, powołując się jednocześnie na argumenty medyczne. “Jest mnóstwo badań, które dowodzą, że osoby wierzące statystycznie mają większe szanse na pokonanie rozmaitych chorób i na szybszą rekonwalescencję. To fakt. Próbujemy zwrócić na niego uwagę władz zarówno świeckich, jak i kościelnych” – relacjonuje działaczka Pour la Messe Libre.

Na razie jednak z nikłym skutkiem. Na petycje podpisaną przez 13 tys. osób ministerstwo sprawiedliwości w Brukseli powołało się na stanowisko episkopatu, który wyraża zrozumienie dla działań rządu.

Podczas gdy ministrowie i biskupi wyrażają ubolewanie, wierni są pozostawieni na lodzie. Nie oczekujemy, że wszyscy belgijscy duchowni będą tak heroiczni jak św. Damian z Moloka’i, znany tu po prostu jako pere Damien, czy pater Damiaan. Poświęcił on swoje życie by nieść pomoc chorym na trąd na Hawajach, a w 2005 roku, w plebiscycie zorganizowanym przez belgijską telewizję został uznany za największego Belga w historii. Wystarczy, że spróbują zapewnić wiernym dostęp do sakramentów” – postuluje Kinga Pająk.

Z Brukseli Artur Ciechanowicz (PAP), foto: PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ