
Nadchodzące święta Bożego Narodzenia sprzyjają domowym porządkom, w tym okresie wiele osób usuwa z domu również elektroodpady. To także czas, kiedy w naszych domach przybywa przedmiotów, które po wyeksploatowaniu staną się elektroodpadami.
„Tych elektroodpadów jest coraz więcej i zbyt często “lądują” w altanach śmietnikowych. Pod choinkami znajdujemy różne sprzęty: telefony komórkowe, maszynki elektryczne, szczoteczki elektryczne, i potem coś musimy zrobić ze starszymi modelami, które mamy w domu. Zanim wyrzucimy jakiś odpad, warto pomyśleć, czy nie jest elektroodpadem. Bo elektroodpadem jest stary, zepsuty lub niepotrzebny sprzęt elektryczny czy elektroniczny, który poznamy po tym, że jest zasilany na prąd z sieci lub z baterii” – mówi Monika Wyciechowska, education marketing manager w firmie RLG Systems Polska Sp. z o.o.
Z badania przeprowadzonego na zlecenie RLG wynika, że blisko 80% respondentów wie, że istnieje obowiązek segregacji elektroodpadów, ale tylko 66% zadeklarowało, że rzeczywiście je segreguje.
W badaniu tylko 24% respondentów prawidłowo rozpoznało wszystkie elektroodpady.
Wielu respondentów nie do końca zdawało sobie sprawę, że np. zużyty pendrive jest elektroodpadem – nie wiedziało o tym ponad 35% badanych. Podobnie problematyczne było wskazanie jako elektroodpadów słuchawek, ładowarek i kabli, które zasilają sprzęt elektryczny i elektroniczny.
Segregując odpady, ludzie często stoją przed dylematem, w jaki sposób zakwalifikować np. zabawki wyposażone w podzespoły elektroniczne. Robiąc zakupy, zwracajmy uwagę na oznaczenia produktów, np. na symbol przekreślonego kontenera. Oznacza on, że kiedy przyjdzie czas na usunięcie tych przedmiotów, należy je, jako elektroodpady, wyrzucić do specjalnego pojemnika lub oddać do odpowiedniego punktu zbiórki. Tymczasem wiele osób nie potrafi ich rozpoznać jako elektroodpady. Nie wiedzą też, że sklep, w którym kupuje się sprzęt elektryczny i elektroniczny, ma obowiązek przyjąć od nas zużyty produkt w chwili zakupu nowego, na zasadzie jeden do jednego. (PAP)