
Betard Sparta Wrocław szykuje transferowy hit. Po przedłużeniu kontraktu z Artiomem Łagutą i zatrzymaniu Brady’ego Kurtza klub chce sięgnąć po największą gwiazdę żużla – Bartosza Zmarzlika. Według medialnych doniesień mistrz świata mógłby liczyć we Wrocławiu na około 5 mln zł za sezon.
Sam Zmarzlik potwierdził, że oferta ze Sparty faktycznie istnieje, choć o jego podpis zabiegają też inne kluby. Decyzji jeszcze nie podjął. Nieoficjalnie mówi się jednak, że kluczowe będą nie sentymenty, a pieniądze i logistyka.
Motor Lublin, obecny klub Zmarzlika, w sezonie 2027 będzie grał poza swoim stadionem z powodu remontu. W grę wchodzą Łódź lub Rzeszów, co oznaczałoby dla zawodnika długie dojazdy z Kinic, gdzie mieszka. To może przybliżyć go do odejścia z Lublina.
– Lokalizacja to ładny argument, ale decydują pieniądze – mówi były prezes Unii Leszno Rufin Sokołowski. – Sparta ma największy budżet w lidze i może sobie na taki transfer pozwolić.
Pozyskanie Zmarzlika oznaczałoby nie tylko wzmocnienie Sparty, ale też poważne osłabienie Motoru, który już stracił kilka kluczowych postaci. We Wrocławiu marzą o żużlowym „dream teamie”, choć ewentualny transfer wymagałby rozstania z jednym z obecnych liderów.
Jedno jest pewne: jeśli Sparta dopnie ten ruch, układ sił w PGE Ekstralidze może się wywrócić do góry nogami. A rachunek – jak zwykle – zapłacą pieniądze.
sport.pl