
Zdjęcie z meczu Rakowa z Górnikiem w Ekstraklasie.
W sobotę na PGE Narodowym w Warszawie dojdzie do wielkiego finału Pucharu Polski, w którym zmierzą się Górnik Zabrze i Raków Częstochowa. To wyjątkowe starcie, bo po raz pierwszy od 1993 roku o trofeum zagrają dwa kluby z województwa śląskiego. W historii rozgrywek taka sytuacja wydarzy się dopiero po raz dziesiąty.
Warszawę opanują kibice ze Śląska
Stolica szykuje się na prawdziwy najazd fanów obu drużyn. Zdecydowaną większość na trybunach mają stanowić sympatycy Górnika, ale kibice Rakowa również zapowiadają mocną obecność – nawet około 15 tysięcy osób.
Atmosfera na stadionie ma być gorąca, a mecz zapowiada się jako jedno z najważniejszych wydarzeń krajowego futbolu w tym sezonie.
Raków ma doświadczenie, Górnik czeka od lat
Dla Rakowa finał krajowego pucharu nie jest niczym nowym. Klub z Częstochowy w ostatnich pięciu latach aż trzy razy meldował się w decydującym meczu i dwukrotnie sięgał po trofeum.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Górnika. Zabrzanie ostatni raz grali w finale ćwierć wieku temu, a na triumf w tych rozgrywkach czekają już 54 lata.
Historyczna szansa dla Górnika
Obecny sezon może przejść do historii klubu z Zabrza. Drużyna nadal liczy się w walce o mistrzostwo Polski, a dodatkowo dużo mówi się o zmianach właścicielskich – według doniesień Lukas Podolski jeszcze przed końcem sezonu ma przejąć klub.
Zdobycie Pucharu Polski byłoby więc symbolicznym początkiem nowego rozdziału.
Gra nie tylko o trofeum
Stawką finału jest nie tylko prestiż i krajowy puchar, ale również awans do europejskich pucharów, a co za tym idzie możliwość walki o miliony euro z UEFA.
Dla obu drużyn sobotni mecz może mieć ogromne znaczenie sportowe i finansowe.
Czeka nas wielkie widowisko
Raków uchodzi za zespół bardziej ograny w takich spotkaniach, ale Górnik ma po swojej stronie historię, głód sukcesu i ogromne wsparcie kibiców. Jedno jest pewne – na PGE Narodowym zapowiada się zacięta walka do ostatniego gwizdka.
dziennikzachodni.pl