
We wtorek 3 listopada służby otrzymały zgłoszenia o możliwym zagrożeniu bombowym na dwóch warszawskich lotniskach. Pierwszy alarm dotyczył samolotu lecącego z londyńskiego Heathrow do Warszawy. Maszyna miała wylądować na Lotnisku Chopina, ale została przekierowana do Modlina.
Boeing 737 MAX wylądował tam o godz. 10.01. Na pokładzie znajdowało się 181 osób, a samolot miał około 3,7 tony paliwa. Po lądowaniu maszynę skierowano w wyznaczone miejsce, gdzie rozpoczęli pracę pirotechnicy. Pasażerowie i członkowie załogi opuścili pokład i oczekiwali na dalsze decyzje służb.
W związku z alarmem lotnisko w Modlinie zostało początkowo zamknięte, a operacje lotnicze wstrzymano.
Drugi alarm na Lotnisku Chopina
Równolegle działania służb prowadzono na warszawskim Okęciu. Sprawdzany był samolot linii SAS, który przyleciał z Kopenhagi. Na jego pokładzie znajdowało się około 60 osób. W ramach procedur bezpieczeństwa czasowo wyłączono jedną z dróg startowych, ale druga pozostała czynna, dzięki czemu większość operacji lotniczych odbywała się bez zakłóceń.
Modlin wznowił działalność
Sytuacja w Modlinie zaczęła się normalizować jeszcze przed południem. O godz. 11.50 lotnisko wznowiło operacje lotnicze, choć część infrastruktury nadal pozostawała wyłączona z użytkowania. Ostatecznie o godz. 12.21 alarm został odwołany, a port powrócił do normalnego funkcjonowania.
W związku z akcją służb odnotowano jednak opóźnienia. Samolot z Edynburga, który miał przylecieć o godz. 11.30, wylądował dopiero o 12.49, po wcześniejszym międzylądowaniu w Poznaniu.
Na razie nie ma informacji, by w którymkolwiek z kontrolowanych samolotów znaleziono materiały wybuchowe. Nie wiadomo również, czy oba zgłoszenia były ze sobą powiązane.
wp.pl
