
Niepokojące zdarzenie w gminie Miastko na Pomorzu. Czworo dzieci znalazło ostre, metalowe elementy ukryte w cukierkach otrzymanych podczas halloweenowej zabawy. Jedna z dziesięcioletnich dziewczynek zraniła się w język i musiała pojechać do szpitala. Policja prowadzi śledztwo i próbuje ustalić, kto rozdawał niebezpieczne słodycze.
Do pierwszego zgłoszenia doszło 31 października. Dwie dziesięcioletnie dziewczynki, które zbierały cukierki od nieznajomych, podczas jedzenia słodyczy wyczuły w nich metalowe elementy. Jedna z nich skaleczyła język. Badania przeprowadzone w szpitalu nie wykazały jednak poważniejszych obrażeń.
W toku policyjnych czynności ujawniono dwa kolejne przypadki. Podobne przedmioty znalazły w swoich słodyczach również 12-letnia dziewczynka i 10-letni chłopiec. Funkcjonariusze zabezpieczyli cukierki, a opiekunów dzieci przesłuchali.
Policja szuka osób odpowiedzialnych
Ustalenie sprawców może okazać się trudne. Dzieci odwiedzały różne domy i nie potrafią wskazać, od kogo otrzymały konkretne słodycze. Policjanci sprawdzają wszystkie uzyskane informacje, a postępowanie prowadzone jest pod nadzorem prokuratury.
Śledztwo dotyczy narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Za takie przestępstwo grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Na razie nikogo nie zatrzymano i nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Policja apeluje do rodziców o dokładne sprawdzanie słodyczy przynoszonych przez dzieci z halloweenowej zabawy. Podejrzanych cukierków nie należy wyrzucać – warto je zabezpieczyć wraz z opakowaniami i przekazać funkcjonariuszom.
interia.pl
