
Zdjęcie ilustracyjne.
Do groźnego zdarzenia doszło, gdy koń wszedł na zamarzniętą taflę stawu, nie mając świadomości, że lód nie wytrzyma jego ciężaru. W jednej chwili powierzchnia pękła, a zwierzę znalazło się w lodowatej wodzie, nie mogąc samodzielnie wydostać się na brzeg. Konieczna była natychmiastowa pomoc służb ratunkowych.
Nietypowa interwencja miała miejsce w niedzielę, 4 grudnia, po godzinie 13 na terenie prywatnej stadniny przy ulicy Smulskiej w łódzkiej Retkini. Na miejsce wezwano straż pożarną, gdy stało się jasne, że bez specjalistycznego sprzętu uratowanie zwierzęcia nie będzie możliwe.
Lód trzeba było rozbić, by uratować zwierzę
W akcji wzięły udział trzy zastępy strażaków, w sumie dziesięć osób. Ratownicy najpierw rozbijali zamarzniętą powierzchnię stawu wokół konia, by stworzyć przestrzeń do działania. Następnie, wykorzystując solidną linę, ostrożnie wyciągnęli wyziębionego i wyraźnie przestraszonego rumaka na bezpieczny teren.
Choć koń był wyczerpany całym zdarzeniem, jego stan oceniono jako stabilny. Na brzegu natychmiast zajął się nim lekarz weterynarii. Strażacy przekazali, że zwierzę powinno w niedługim czasie wrócić do pełnej sprawności. Cała akcja ratunkowa zakończyła się około godziny 14.10.
dzienniklodzki.pl