
Funkcjonariusze CBŚP pod nadzorem Prokuratury Krajowej przeprowadzili kolejne działania w śledztwie dotyczącym nielegalnego składowania odpadów niebezpiecznych. Zatrzymano łącznie 10 osób, w tym byłego burmistrza jednej z gmin w powiecie inowrocławskim oraz prezesów spółki komunalnej.
Podejrzanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób.
Pierwszy etap śledztwa rozpoczął się jesienią ubiegłego roku w województwie podlaskim. Funkcjonariusze, działając na polecenie łódzkiego pionu Prokuratury Krajowej, przeprowadzili oględziny terenu byłej żwirowni w powiecie zambrowskim.
Z ustaleń wynika, że nieruchomość została kupiona na tzw. „słupa”. Pod warstwą ziemi ujawniono pojemniki oznaczone jako „materiał zakaźny”, dziesiątki plastikowych beczek i zbiorników z niezidentyfikowanymi substancjami, a także odpady komunalne i cmentarne.
Pod koniec stycznia w tej sprawie zatrzymano sześć osób. Usłyszały one zarzuty m.in. nielegalnego postępowania z odpadami o właściwościach kancerogennych, mutagennych i żrących. Według śledczych działania te mogły doprowadzić do poważnych szkód w środowisku oraz stanowiły realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi.
Równolegle funkcjonariusze CBŚP przeprowadzili akcję w powiecie inowrocławskim. Zatrzymano cztery osoby podejrzane o stworzenie mechanizmu nielegalnego deponowania i przetwarzania odpadów na terenach gminnych.
Wśród nich znalazł się były burmistrz, który nadzorował gospodarkę komunalną, dwaj prezesi gminnej spółki odpowiedzialnej za odpady oraz właścicielka nieruchomości udostępniająca teren pod nielegalny proceder.
Śledczy ustalili, że członkowie grupy mieli monitorować ruch pojazdów Policji i Inspekcji Ochrony Środowiska. W sposób nieuprawniony wykorzystywano także bazę CEPiK do sprawdzania numerów rejestracyjnych pojazdów mogących należeć do służb.
Obecny burmistrz Pakości, Michał Siembab, wskazuje, że w poprzedniej kadencji na składowisko trafiło ponad milion ton odpadów, w tym zmieszanych z substancjami niebezpiecznymi. Według jego szacunków gmina mogła stracić setki milionów złotych, podczas gdy osoby zaangażowane w proceder miały osiągnąć wielomilionowe zyski.
Samorząd stoi obecnie przed koniecznością rekultywacji terenu. Jak podkreśla burmistrz, koszty ewentualnej utylizacji termicznej tak dużej ilości odpadów mogą przekroczyć 10 miliardów złotych, co znacząco wykracza poza możliwości budżetowe państwa.
Śledztwo w sprawie trwa. Prokuratura zapowiada dalsze działania mające na celu pełne wyjaśnienie mechanizmu nielegalnego procederu i rozliczenie wszystkich osób zaangażowanych w sprawę.
nowosci.com.pl