
Od ponad 30 lat zabytkowy parowóz Ol49-20 stoi na terenie dawnej lokomotywowni w Częstochowie. Dziś niszczeje wśród zarośli i staje się celem złodziei. Chcą go uratować miłośnicy kolei z Sierpca, jednak okazuje się, że również władze Częstochowy od kilku lat mają zgodę PKP na przejęcie lokomotywy.
Parowóz Ol49-20 znajduje się na ślepym torze w rejonie ul. 1 Maja, na terenie dawnej lokomotywowni. Dostęp do niego jest utrudniony ze względu na sąsiedztwo czynnych torów kolejowych.
Lokomotywa została wyprodukowana w 1952 roku w Fabryce Lokomotyw im. Feliksa Dzierżyńskiego w Chrzanowie. Służyła do prowadzenia pociągów pasażerskich, a po zakończeniu eksploatacji w 1990 roku trafiła do Częstochowy jako pomnik techniki.
Przez lata była odnawiana, jednak z czasem przestała być odpowiednio zabezpieczana. Dziś znajduje się w gęstych zaroślach i systematycznie pada ofiarą kradzieży. Zniknęły już m.in. tabliczki znamionowe oraz godło Polski.
Miłośnicy kolei z Sierpca chcą uratować lokomotywę
Ratunek dla zabytku widzą członkowie stowarzyszenia „Murem za Dworcem PKP w Sierpcu”, którzy prowadzą zbiórkę na transport parowozu. Koszt całej operacji oszacowano na blisko 120 tys. zł.
Przedstawiciele stowarzyszenia podkreślają, że po uzyskaniu zgody Towarzystwa Przyjaciół Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej rozpoczęli rozmowy z właścicielem lokomotywy – PKP Cargo.
Jak przekonuje prezes stowarzyszenia Rafał Depczyński, przedstawiciele PKP pozytywnie odnieśli się do pomysłu przekazania zabytku do Sierpca. Jego zdaniem Ol49-20 jest jednym z najlepiej zachowanych parowozów tej serii, jakie mieli okazję oglądać.
Samorząd Sierpca zadeklarował natomiast przygotowanie miejsca ekspozycji w pobliżu odrestaurowanego dworca kolejowego.
Nie wszyscy chcą, by parowóz opuścił Częstochowę
Pomysł wywołał mieszane reakcje wśród częstochowskich miłośników kolei. Z jednej strony oznaczałby utratę kolejnego zabytku techniki, z drugiej – daje szansę na uratowanie lokomotywy, która od lat niszczeje.
– Lepiej, żeby dostała drugie życie, niż miała dalej rdzewieć wśród zarośli – przyznaje jeden z pasjonatów kolei z Częstochowy.
Podobnego zdania jest Fryderyk Kątny, prezes Towarzystwa Przyjaciół Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Częstochowie.
Jak podkreśla, najważniejsze jest zachowanie lokomotywy, niezależnie od miejsca, w którym miałaby być eksponowana. Zwraca jednocześnie uwagę, że obecnie dostęp do parowozu jest praktycznie niemożliwy, przez co nie może on pełnić funkcji edukacyjnej, jak miało to miejsce przed laty.
Częstochowa: także mamy zgodę PKP
Sprawa komplikuje się, ponieważ własne plany wobec Ol49-20 mają również władze Częstochowy.
Jak poinformował zastępca prezydenta miasta Łukasz Kot, samorząd już od około trzech lat posiada zgodę PKP dotyczącą przejęcia tej samej lokomotywy. W planach było ustawienie jej w rejonie ul. Piłsudskiego jako elementu przypominającego o historii Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej.
Na razie projekt został wstrzymany, a miasto czeka na dodatkowe wyjaśnienia dotyczące przyszłości zabytku.
Drugi częstochowski parowóz również wymaga uwagi
Problemy dotyczą także drugiej zabytkowej lokomotywy – Tkt48-151, która przez lata stała przy dworcu Częstochowa Osobowa.
Po przebudowie dworca została przeniesiona w inne miejsce, pod drzewa. PKP zapewnia jednak, że po zakończeniu prac lokomotywa pozostanie eksponatem i zostanie ustawiona w odpowiednio wyeksponowanej lokalizacji.
Przyszłość zabytków wciąż pozostaje niepewna
Na razie nie wiadomo, czy Ol49-20 pozostanie w Częstochowie, czy trafi do Sierpca. Jedno jest pewne – bez szybkich działań konserwatorskich i odpowiedniego zabezpieczenia zabytkowa lokomotywa będzie nadal niszczeć.
Miłośnicy kolei podkreślają, że niezależnie od miejsca ekspozycji najważniejsze jest ocalenie cennego zabytku techniki dla kolejnych pokoleń.
dziennikzachodni.pl





