
Potłuczone butelki można znaleźć w lasach, parkach, nad jeziorami, na górskich szlakach, a nawet w pobliżu placów zabaw. Szczególnym problemem są opakowania po alkoholu, w tym niewielkie „małpki”. Według ekologów właśnie szkło stało się jedną z największych luk obecnego systemu kaucyjnego. Organizacje społeczne apelują o jego rozszerzenie.
Jednorazowe szklane opakowania od lat pozostają poważnym problemem w polskiej przestrzeni publicznej. Z raportu Eko-Unii wynika, że podczas sprzątania terenów turystycznych butelki i ich fragmenty stanowią znaczącą część zebranych odpadów. W niektórych miejscach szkła jest już więcej niż plastikowych butelek i aluminiowych puszek.
Skala problemu jest szczególnie widoczna po zakończeniu sezonu wakacyjnego, gdy organizacje ekologiczne podsumowują ilość śmieci pozostawionych przez turystów.
Butelki po alkoholu szczególnym problemem
Raport Eko-Unii „Wakacje ze śmieciami, czyli co zostawiamy po sobie w miejscach wypoczynku” przywołuje szacunki Fundacji Nasza Ziemia. Wynika z nich, że niewielkie butelki po wysokoprocentowych alkoholach odpowiadają za około połowę szklanych odpadów zbieranych podczas akcji Sprzątanie Świata.
Jeszcze wyraźniej problem widać nad Odrą. Udział szkła w odpadach zbieranych w ramach akcji Czysta Odra zwiększył się z około 30 proc. w 2022 roku do 50 proc. w 2025 roku.
Hubert Pietrzak z Częstochowskiego Alarmu Smogowego, społecznik i inicjator akcji „JurabezPlastiku”, określa szklane butelki po alkoholu mianem plagi. Jak wskazuje, problem dotyczy zarówno dużych butelek po piwie, jak i małych opakowań po mocniejszych alkoholach.
Śmieci tego typu można spotkać w pobliżu ulicznych koszy, w parkach, na leśnych i górskich trasach, a także w sąsiedztwie miejsc przeznaczonych do rekreacji.
– Wędrując Jurą Krakowsko-Częstochowską, Kotliną Kłodzką, czy spacerując brzegami naszych jezior, trudno nie natknąć się na potłuczone szkło. Ono jest dosłownie wszędzie i stwarza realne zagrożenie, szczególnie dla dzieci i zwierząt, które łatwo mogą się skaleczyć – mówi Pietrzak.
Problem potęguje fakt, że część szklanych odłamków z czasem staje się praktycznie niewidoczna. Artur Mazur, zastępca nadleśniczego ds. ochrony przyrody, stanu posiadania i komunikacji społecznej w Nadleśnictwie Kozienice, zwraca uwagę, że fragmenty szkła mogą zostać przykryte leśną ściółką.
– Szklane odłamki ptaki mogą postrzegać jako pożywienie. Łatwo sobie wyobrazić, jakie ma to konsekwencje dla tych ptaków – argumentuje.
Szkło może być również zagrożeniem pożarowym
Porzucone butelki stanowią problem nie tylko ze względu na ryzyko skaleczeń. W określonych warunkach mogą również zwiększać zagrożenie pożarowe w lesie.
– Taka butelka, pozostawiona w promieniach słońca, może spowodować pożar. Działa to jak soczewka, to po prostu prawa fizyki – mówi Artur Mazur.
Zdaniem ekologów rozwiązanie problemu jest stosunkowo proste. Chodzi o objęcie jednorazowych opakowań szklanych systemem kaucyjnym.
– Jednorazowe szkło musi być objęte systemem kaucyjnym – podkreśla Dominik Dobrowolski, ekolog odpowiedzialny między innymi za inicjatywy Akcja Czysta Wisła i Czysta Odra.
System kaucyjny ograniczył część odpadów
Przedstawiciele organizacji ekologicznych wskazują, że obecny system kaucyjny już przynosi efekty w przypadku plastikowych butelek i aluminiowych puszek.
Dominik Dobrowolski zauważa, że podczas organizowanych wcześniej akcji sprzątania takie opakowania potrafiły wypełniać wiele worków. Obecnie ich liczba jest znacznie mniejsza.
– Jeszcze w zeszłym roku butelki plastikowe PET i puszki aluminiowe stanowiły aż kilkanaście worków podczas każdej akcji sprzątania. Dziś jest to dosłownie kilka sztuk. Nawet, jeśli ktoś je wyrzuci, nie poleżą długo, bo zaraz znajdzie się ktoś, kto je zbierze. Opakowania zyskały więc wartość, przez co mogą wracać do recyklingu. Ekonomicznie jest to opłacalne też dlatego, że te opakowania są już bardzo czyste – zaznacza.
Podobne obserwacje ma ekolożka Mirella Dziedzicka.
– Sprzątam świat regularnie i muszę przyznać, że puszek i butelek kaucyjnych porzuconych w lesie czy w miejscach odwiedzanych przez turystów jest dużo mniej, choć oczywiście nadal zalegają. Ciągle jeszcze znajduję stare opakowania bez kaucji. Zwłaszcza, gdy sprzątam jakiś teren po raz pierwszy. Najwięcej jednak znajduję małych, szklanych buteleczek na alkohol oraz opakowań po jedzeniu z fastfoodów. Marzę, żeby jedne i drugie opakowania zostały zlikwidowane – dodaje.
Paweł Pomian z Eko-Unii uważa, że kaucja zmienia także sposób, w jaki ludzie postrzegają odpady.
– Tam, gdzie pojawiła się kaucja, opakowania przestały być „śmieciami”, stały się wartościowym odpadem, wartościowym surowcem i przestały zalegać w środowisku. Tam, gdzie jej nie ma, jedyną wartością pozostaje koszt ich sprzątania, który ponosimy wszyscy. Dlatego każda kolejna zwłoka z objęciem szkła jednorazowego systemem kaucyjnym oznacza kolejne miliony złotych wydawane na sprzątanie i kolejne tysiące potłuczonych butelek pozostawionych w przyrodzie – podkreśla.
Dlaczego szkła nadal nie ma w systemie?
Artur Mazur zaznacza, że w lasach wciąż pojawiają się ogromne ilości różnego rodzaju odpadów. Jego zdaniem wprowadzenie kaucji na jednorazowe butelki szklane mogłoby jednak zahamować napływ części z nich.
– Na razie nie odczuliśmy wymiernie, żeby spadła ilość odpadów w lasach, bo to, co do nas trafia, to nie tylko butelki i puszki, ale przeróżne śmieci. W dużej mierze są to rzeczy plastikowe, w tym wielkogabarytowe, części do samochodów itp. Jednak byłoby bardzo dobrze, gdyby do systemu kaucyjnego weszły też butelki szklane jednorazowe, w tym malutkie butelki na alkohol, których mamy tu mnóstwo. Wtedy takich śmieci już by nie przybywało, a pewnie nawet zaczęłyby znikać, dzięki kaucji – mówi.
Według Eko-Unii pierwsze miesiące działania systemu kaucyjnego pokazały jego skuteczność, ale jednocześnie uwidoczniły największą lukę – brak jednorazowych opakowań szklanych.
– System kaucyjny zdał egzamin – widać to w lasach, nad morzem i na szlakach. Ale jego największą słabością pozostaje wciąż szkło jednorazowe. To butelki szklane dominują dziś wśród porzucanych opakowań, bo jako jedyne nie zostało objęte tym samym mechanizmem, który ograniczył zaśmiecanie plastikiem i puszkami. Rozszerzenie systemu o szkło jednorazowe jest koniecznym dokończeniem reformy – mówi Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia Ekologicznego Eko Unia.
Hubert Pietrzak zwraca natomiast uwagę na różnice między Polską a częścią sąsiednich państw.
– Polskie ciche zezwolenie na śmiecenie szklanymi opakowaniami to jest kuriozalna sytuacja. U naszych niemieckich czy czeskich sąsiadów oddawanie szklanych opakowań po napojach jest całkowicie naturalne. Nie rozumiem, dlaczego w Polsce dotąd się to nie udało – mówi.
Ministerstwo chce rozszerzyć system o szkło
Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapowiada, że kwestia jednorazowych opakowań szklanych może zostać rozwiązana. W sierpniu wiceminister Anita Sowińska informowała, że resort planuje rozpoczęcie jesienią prac legislacyjnych nad rozszerzeniem systemu kaucyjnego o tę frakcję.
– Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje rozszerzenie systemu kaucyjnego o nową frakcję, czyli o szkło jednorazowe, w tym te osławione „małpki”. Chcemy uruchomić ten proces legislacyjny jesienią – zapowiedziała.
MKiŚ przyznaje jednocześnie, że pomysł cieszy się dużym poparciem społecznym i politycznym. Resort dostrzega jednak również problemy logistyczne, które wiązałyby się z wprowadzeniem kolejnej grupy opakowań do systemu.
– Natomiast zdajemy sobie sprawę, że będzie to duża zmiana logistyczna dla przedsiębiorców – nie tylko dla operatorów, ale także dla sklepów. Dlatego od razu sygnalizujemy, że przewidujemy dłuższe vacatio legis, żeby dać przedsiębiorcom czas na przygotowania – dodała Sowińska.
Jednym z wyzwań jest masa szkła. Szklane butelki są znacznie cięższe od plastikowych opakowań, dlatego ich odbiór i transport wymaga większych nakładów.
Dominik Dobrowolski wskazuje jednak, że rozwiązaniem mogłoby być szersze wykorzystanie opakowań wielorazowych.
– I na to są rozwiązania. Na pewno dobrym wyjściem byłoby wprowadzenie szklanych opakowań wielorazowych, na dużo większą skalę, niż ma to miejsce teraz. Obecne maszyny nie są przystosowane do zbiórki szkła. Jeżeli wszystkie opakowania szklane można by było zwracać jako wielorazowe, szkło nie trafiłoby do środowiska, a do recyklingu – mówi.
Miliony złotych na sprzątanie lasów
Problem zaśmiecania terenów leśnych wciąż pozostaje bardzo poważny. Regina Klimaszewska, rzeczniczka prasowa Lasów Państwowych, podkreśla, że służby nieustannie zajmują się zarówno usuwaniem odpadów, jak i edukowaniem społeczeństwa.
– Śmieci w lasach cały czas są trapiącym nas problemem, z którym nieustająco walczymy – zarówno poprzez ich sprzątanie, jak również poprzez uświadamianie społeczeństwa – mówi.
Tylko w pierwszym półroczu 2026 roku z lasów zarządzanych przez PGL LP usunięto 28,2 tys. m sześc. śmieci. Kosztowało to 12,2 mln zł.
Dla porównania w pierwszych sześciu miesiącach 2025 roku zebrano 33,4 tys. m sześc. odpadów, a w analogicznym okresie 2024 roku – 34,6 tys. m sześc.
W całym 2025 roku z polskich lasów usunięto odpady o łącznej objętości 74,7 tys. m sześc. Kosztowało to ponad 30 mln zł. Lasy Państwowe porównują tę ilość do 833 wypełnionych odpadami ciężarówek typu tir, a wydatki na sprzątanie – do kosztu zakupu 44 w pełni wyposażonych karetek pogotowia ratunkowego.
dziennikbaltycki.pl

