Lekcje to tylko część ich pracy. Nauczyciele mierzą się z dokumentami, presją rodziców i kolejnymi obowiązkami

Fot. Depositphotos

Nauczyciel przychodzi do szkoły, by uczyć, ale lista jego codziennych zadań jest znacznie dłuższa. Po lekcjach czekają na niego sprawdziany, dokumentacja, wiadomości od rodziców, zebrania, opinie i orzeczenia poradni, przygotowanie kolejnych zajęć oraz obowiązki wychowawcze. Do tego dochodzą trudne zachowania uczniów, ciągłe zmiany przepisów i coraz większa presja, by być dostępnym także poza godzinami pracy. Dane pokazują, że 18 godzin przy tablicy nie oddaje rzeczywistego czasu poświęcanego przez nauczycieli na pracę.

18 godzin lekcji to nie cały tydzień pracy

Jednym z najczęściej powtarzanych przekonań dotyczących zawodu nauczyciela jest to, że pracuje on zaledwie 18 godzin tygodniowo. W rzeczywistości jest to przede wszystkim wymiar pensum dla wielu nauczycieli przedmiotów ogólnokształcących.

Karta Nauczyciela wskazuje, że nauczyciel zatrudniony w pełnym wymiarze zajęć może pracować do 40 godzin tygodniowo. W tym czasie mieszczą się nie tylko same lekcje, ale również przygotowanie do nich, inne zadania wynikające ze statutu szkoły, samokształcenie oraz doskonalenie zawodowe.

Po zakończeniu zajęć nauczyciel często dopiero zaczyna kolejną część swojej pracy. Musi sprawdzić zadania i sprawdziany, wpisać oceny, przygotować materiały, uzupełnić dokumentację, odpowiedzieć na wiadomości, porozmawiać z rodzicami lub uczniami, a także współpracować z pedagogiem czy psychologiem.

Do tego dochodzą rady pedagogiczne, dyżury, wycieczki, przygotowywanie pomocy dydaktycznych i planowanie kolejnych lekcji.

Badanie NIK przeprowadzone wśród ponad 25 tys. nauczycieli pokazało, że prowadzenie zajęć jest tylko jednym z elementów ich obowiązków. Badani często wymieniali przygotowywanie lekcji, sprawdzanie prac uczniowskich, prowadzenie dokumentacji, kontakty z rodzicami i uczniami, doskonalenie zawodowe oraz zadania wychowawcze. Tylko 10 proc. respondentów deklarowało pracę dokładnie przez 18 godzin tygodniowo.

Rodzice coraz częściej oczekują natychmiastowych reakcji

Kontakt między szkołą a rodzicami jest potrzebny. Rodzic ma prawo pytać o ocenę dziecka, jego bezpieczeństwo, relacje z rówieśnikami czy sposób udzielania mu pomocy. Problem pojawia się wtedy, gdy dialog zmienia się w wywieranie presji na nauczyciela.

Prośby o zmianę oceny, kwestionowanie uwag, podważanie sposobu prowadzenia zajęć czy grożenie interwencją dyrekcji, kuratorium albo mediów mogą sprawić, że nauczyciel zamiast skupiać się na pracy z klasą zaczyna przede wszystkim odpierać zarzuty.

Nie oznacza to oczywiście, że rodzice stanowią przeciwników szkoły. Wielu z nich współpracuje z nauczycielami i wspólnie szuka rozwiązań problemów. Jednak nawet pojedyncze konflikty potrafią wpływać na atmosferę pracy całej klasy.

E-dziennik miał pomagać, a stał się kolejnym kanałem kontaktu

Cyfryzacja uprościła wiele szkolnych spraw. Dzięki e-dziennikom rodzice mogą na bieżąco sprawdzać oceny, frekwencję, terminy sprawdzianów czy informacje przekazywane przez szkołę.

Jednocześnie nauczyciele zwracają uwagę na drugą stronę tego rozwiązania. Telefon i komputer pozwalają bowiem na kontakt praktycznie o każdej porze.

Wiadomości pojawiają się wieczorami, w weekendy i dni wolne. Czasem rodzic oczekuje odpowiedzi niemal natychmiast, nawet jeśli sprawa nie wymaga pilnej reakcji. Do e-dziennika dochodzą maile, grupy klasowe, komunikatory, a niekiedy również telefony na prywatne numery.

ZNP określał to zjawisko mianem „cyfrowej smyczy”. W materiałach związku zwracano uwagę, że konieczność reagowania na wiadomości po godzinach utrudnia nauczycielom rzeczywiste zakończenie dnia pracy i odpoczynek.

Kiedyś do domu zabierało się przede wszystkim zeszyty i sprawdziany. Dzisiaj szkoła może być obecna również w telefonie nauczyciela przez cały dzień.

Problemy z zachowaniem uczniów to kolejne wyzwanie

Odmowa wykonania polecenia, przeszkadzanie na lekcji, korzystanie z telefonu, lekceważenie nauczyciela, wybuchy złości czy konflikty między uczniami – z takimi sytuacjami pedagodzy spotykają się na co dzień.

Nie zawsze można jednak sprowadzić je do braku dyscypliny. Za trudnym zachowaniem może kryć się stres, problemy rodzinne, doświadczenie przemocy, kłopoty ze snem, uzależnienie od telefonu, problemy z koncentracją czy nierozpoznane wcześniej potrzeby ucznia.

Nauczyciel musi w takiej sytuacji jednocześnie zadbać o bezpieczeństwo i atmosferę w klasie, odpowiednio zareagować na zachowanie ucznia, nie dopuścić do jego upokorzenia, a przy tym kontynuować zajęcia i realizować zaplanowany materiał.

Dane z badania TALIS 2024 pokazują, że do najczęściej wskazywanych przez polskich nauczycieli źródeł stresu należą odpowiedzialność za wyniki uczniów, zajmowanie się problemami i obawami rodziców oraz nadmiar pracy administracyjnej. OECD wskazuje również na problemy związane z dyscypliną i zachowaniem uczniów jako jeden z czynników wpływających na dobrostan nauczycieli i ich satysfakcję z pracy.

Dodatkowym wyzwaniem są problemy psychiczne dzieci i młodzieży. Według danych przywoływanych przez Ośrodek Rozwoju Edukacji, w raporcie „Młode Głowy” ponad 80 proc. młodych osób deklarowało problemy z radzeniem sobie z codziennym stresem, a 70 proc. nie korzystało wcześniej ze wsparcia psychologa.

Za tymi statystykami stoją konkretni uczniowie, których nauczyciele spotykają każdego dnia. Nie zawsze jednak mają wystarczająco dużo czasu i dostęp do odpowiedniej liczby specjalistów, by skutecznie reagować na wszystkie problemy.

Orzeczeń przybywa, ale wraz z nimi rosną obowiązki

Coraz częściej w szkołach mówi się o dużej liczbie opinii i orzeczeń. Same potrzeby uczniów nie są jednak problemem. Dokumenty mają właśnie umożliwić zapewnienie dziecku odpowiedniego wsparcia.

Wyzwaniem jest natomiast przełożenie zaleceń na codzienną pracę szkoły, zwłaszcza gdy brakuje ludzi, czasu i odpowiednich warunków.

W roku szkolnym 2025/2026 orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego posiadało 392 748 uczniów. Według danych przywoływanych w odpowiedzi Ministerstwa Edukacji oznaczało to średnio około 32 dzieci z orzeczeniem na jeden etat pedagoga specjalnego.

Za każdym dokumentem stoją konkretne zalecenia. Nauczyciel może być zobowiązany do dostosowania wymagań, indywidualizacji pracy, współpracy z rodzicami, specjalistami i prowadzenia dodatkowej dokumentacji.

W jednej klasie może znaleźć się jednocześnie kilku uczniów posiadających orzeczenia, kolejni z opiniami poradni, a także dzieci mające problemy emocjonalne czy wymagające dodatkowego wsparcia.

Kontrola NIK dotycząca pomocy psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży wykazała, że 90 proc. kontrolowanych szkół nie realizowało w pełni zaleceń poradni zawartych w orzeczeniach i opiniach. Izba wskazywała również na problemy ze współpracą szkół z rodzicami oraz niewystarczającą liczbę specjalistów w poradniach.

Od 2026 roku pojawiły się również nowe rozwiązania dotyczące orzeczeń i opinii. MEN wskazało między innymi na obowiązek przekazywania przez szkoły informacji dotyczących funkcjonowania ucznia, które mają być wykorzystywane podczas diagnozy poradni.

Dokumentacja zabiera czas, który można poświęcić uczniom

Szkolna dokumentacja jest niezbędna. Oceny trzeba wpisywać, działania związane z pomocą psychologiczno-pedagogiczną dokumentować, a wycieczki czy wypadki wymagają odpowiednich formalności.

Problem pojawia się wtedy, gdy obowiązków administracyjnych zaczyna być tak dużo, że stają się one istotną częścią codziennej pracy nauczyciela.

W badaniu TALIS 2024 44 proc. polskich nauczycieli wskazało nadmiar pracy administracyjnej jako jedno z najczęstszych źródeł stresu.

Podobne problemy opisuje ZNP. W raporcie z 2026 roku związek zwracał uwagę na nadmierną biurokrację i jej wpływ na czas przeznaczany na pracę z uczniami oraz odpoczynek. Badanie objęło blisko 1800 pracowników oświaty, a połowa nauczycieli deklarowała wysoki lub bardzo wysoki poziom skumulowanego stresu.

Nie chodzi przy tym o całkowitą rezygnację z dokumentowania pracy. Nauczyciele wskazują przede wszystkim na nadmiar, powtarzalność części obowiązków oraz konieczność wypełniania dokumentów, których znaczenie dla codziennej pracy z uczniem jest niewielkie.

Każda reforma oznacza kolejne zadania

Szkoły regularnie mierzą się z nowymi przepisami i wymaganiami. Zmiany dotyczą między innymi podstaw programowych, oceniania, prac domowych, cyfryzacji, edukacji zdrowotnej i obywatelskiej, standardów ochrony małoletnich czy pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Same zmiany nie muszą być problemem. Trudność pojawia się wtedy, gdy wiele nowych obowiązków nakłada się na siebie, a nauczyciel ma niewiele czasu na ich wdrożenie.

Każda zmiana oznacza konieczność zapoznania się z przepisami, przygotowania materiałów, modyfikacji planów pracy, poinformowania uczniów i rodziców oraz dostosowania codziennych zajęć.

ZNP w swoich rekomendacjach dotyczących przeciążenia nauczycieli wskazywał, że samo organizowanie szkoleń z radzenia sobie ze stresem nie rozwiąże problemu, jeśli źródła przeciążenia pozostaną bez zmian. Związek postulował między innymi ograniczenie dokumentacji, większą stabilność przepisów oraz dostosowanie nowych wymagań do rzeczywistych możliwości szkół.

Materiały do lekcji czasem kupują sami

Kolejnym problemem są warunki, w jakich nauczyciele prowadzą zajęcia.

Markery, papier, klej, kolorowe kartki, materiały do prac plastycznych czy inne drobne pomoce – część nauczycieli kupuje je z własnych pieniędzy, chcąc przygotować ciekawsze zajęcia.

Kontrola NIK dotycząca organizacji pracy nauczycieli pokazała, że 40 proc. badanych nie zawsze miało dostęp do odpowiednio wyposażonej sali. Z kolei 36 proc. wskazywało na konieczność korzystania z własnych zasobów ze względu na ograniczony dostęp do artykułów biurowych.

26 proc. badanych zwracało uwagę na przestarzałe pomoce dydaktyczne, a 21 proc. na ich brak.

– Mam wrażenie, że system tego problemu nie widzi – komentuje dr Iga Kazimierczyk z Fundacji „Przestrzeń dla edukacji”.

Wynagrodzenie to tylko część problemu

Rozmowa o warunkach pracy nauczycieli nie może pomijać kwestii zarobków. Nie wszystkie problemy tego zawodu wynikają z wysokości pensji, ale wynagrodzenie pozostaje ważnym elementem oceny całej sytuacji.

Od 1 stycznia 2026 roku minimalne wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym wynosi 5308 zł brutto dla nauczyciela początkującego, 5469 zł brutto dla mianowanego oraz 6397 zł brutto dla dyplomowanego. Do wynagrodzenia zasadniczego mogą dochodzić dodatkowe składniki.

Badanie TALIS 2024 pokazało, że około 10 proc. nauczycieli w Polsce uważa, że ich zawód jest ceniony przez społeczeństwo. Zadowolenie z wynagrodzenia deklarowało około 20 proc. badanych, czyli mniej niż wynosi średnia dla krajów OECD.

Na problemy związane z pozostawaniem w zawodzie wskazuje również badanie ZNP z 2026 roku. Według jego wyników 72 proc. respondentów nie potrafiło jednoznacznie powiedzieć, że pozostanie w oświacie, a co czwarty nauczyciel deklarował, że podejmował już konkretne działania związane z odejściem z zawodu.

Co może odciążyć nauczycieli?

Rozwiązaniem nie musi być kolejny kurs dotyczący radzenia sobie ze stresem. Jeżeli po takim szkoleniu nauczyciel nadal będzie miał do wypełnienia tę samą liczbę dokumentów, będzie odpowiadał na wiadomości wieczorami i pracował w klasie bez odpowiedniego wsparcia specjalistów, źródło problemu pozostanie.

Jednym z obszarów wymagających zmian jest dokumentacja. Warto sprawdzić, które formularze i zestawienia rzeczywiście pomagają w pracy z uczniem, a które są przede wszystkim dodatkowym obowiązkiem.

Istotne są również jasne zasady kontaktu z rodzicami. E-dziennik nie powinien oznaczać konieczności pozostawania w gotowości przez całą dobę, a nauczyciel powinien mieć możliwość odpowiadania na wiadomości w czasie pracy, z wyjątkiem sytuacji wymagających pilnej reakcji.

Kolejna kwestia to dostęp do specjalistów – pedagogów specjalnych, psychologów, logopedów, terapeutów oraz nauczycieli współorganizujących kształcenie. Ich obecność pozwala rozłożyć odpowiedzialność za pomoc uczniom i odciążyć nauczyciela prowadzącego.

Znaczenie ma również postawa dyrektora szkoły. W sytuacjach konfliktowych powinien nie tylko przekazywać oczekiwania rodziców, ale także pilnować procedur, faktów i warunków pracy nauczycieli.

Do tego dochodzą podstawowe kwestie organizacyjne: sprawna drukarka, papier, pomoce dydaktyczne, wyposażone sale i materiały potrzebne do prowadzenia zajęć.

Nauczyciel nie może być odpowiedzialny za wszystko

Problemy, z którymi mierzą się pedagodzy, mają wiele źródeł. To nie tylko dokumentacja czy wynagrodzenia, ale również presja rodziców, trudne zachowania uczniów, problemy psychiczne młodzieży, cyfrowa komunikacja, brak specjalistów, niedostateczne wyposażenie oraz częste zmiany organizacyjne.

W efekcie nauczyciel coraz częściej pełni jednocześnie wiele ról: prowadzi lekcje, wychowuje, dokumentuje, reaguje na kryzysy, współpracuje z rodzicami i specjalistami, a niekiedy także sam finansuje część potrzebnych materiałów.

Tymczasem podstawowym zadaniem szkoły pozostaje edukacja. Żeby nauczyciel mógł dobrze uczyć, musi mieć na to czas, odpowiednie warunki i wsparcie. Jeśli kolejne obowiązki będą dokładane bez jednoczesnego ograniczania innych, problem przeciążenia może dotyczyć nie tylko samych nauczycieli, ale również jakości codziennej pracy szkoły.

gazetakrakowska.pl

Rosyjscy hakerzy przypisują sobie ataki na sklepowe lodówki. Cyberprzestępcy uderzyli w kilka krajów Europy

Nowi mieszkańcy poznańskiego zoo. Do ogrodu przyjechała para niezwykłych żurawi z Zamościa

Hulajnogi elektryczne rozwijają nawet 60 km/h. Eksperci proponują OC i tablice rejestracyjne

Nowy most nad Odrą niemal gotowy! Ma ponad 633 metry długości, a na jezdni pojawił się już asfalt

Przez kilka miesięcy unikał policji. 43-latek został zatrzymany podczas podróży do pracy

Pożar w Radomsku. 60-latek z poważnymi poparzeniami trafił do szpitala, ewakuowano mieszkańców

Seria włamań w Stargardzie. 38-latek zatrzymany, straty oszacowano na 70 tys. zł

Setki nietoperzy zasiedliły leśne budki na Kaszubach. Jedna obserwacja wzbudziła niepokój przyrodników

Skrzynia z amunicją ukryta na działce. W ziemi znajdowało się około 15 kilogramów pocisków

Zmiany kadrowe w krakowskim magistracie. Nowy prezydent zwalnia kolejnych urzędników

Dwa alarmy bombowe na warszawskich lotniskach. Samolot z Londynu przekierowany do Modlina

Niebezpieczne przedmioty w halloweenowych cukierkach. Czworo dzieci z Miastka zagrożonych

Waldemar Żurek składa kolejny wniosek o uchylenie immunitetu Bogdanowi Święczkowskiemu. Chodzi o system Hermes

Ruszyło Zgromadzenie Ogólne Trybunału Konstytucyjnego. Wzięło w nim udział ośmioro sędziów

Autostrada A2 nie dotrze do granicy z Białorusią. GDDKiA wstrzymuje ostatni odcinek

Brat byłego komendanta głównego policji stanie przed sądem. Chodzi o wielomilionowe oszustwa VAT

Polskę może czekać boom inwestycyjny. Ożywienie dociera do średnich i małych firm

Interwencja policji przed cmentarzem. Mąż Danuty Holeckiej w kajdankach. Dwie wersje wydarzeń

Agresywni mężczyźni wtargnęli do gabinetu dentystycznego. Grozili pracownicy i żądali pieniędzy

Protest przed Trybunałem Konstytucyjnym zmienił się w piknik. Uczestnicy robią sobie zdjęcia z policjantami

Nowy podatek od zysków firm paliwowych już obowiązuje. Budżet może zyskać 5,2 mld zł

Urny z prochami w domach i pochówki pod drzewami? Rząd rozważa zmiany przepisów

Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego może zaszkodzić gospodarce. Inwestorzy obserwują sytuację

Chciał skrócić drogę do domu. 77-latek utknął w bagnie

Krynica-Zdrój z nową atrakcją. Powstanie kolej gondolowa za 43 mln zł

Protest przeciwko patostreamerce. 33-latka usłyszała zarzut

Niebezpieczny incydent sparaliżował ruch tramwajów na Warszawskim Bródnie

Od stycznia 2027 roku opłaty za butelki i puszki wzrosną pięciokrotnie. Co to oznacza dla konsumentów?

Inwazyjny szerszeń żółtonogi dotarł do Polski. W pierwszym gnieździe znaleziono około tysiąca robotnic