
Uczestnicy konkursu “Brodacz Roku 2023” w Sławatyczach.
W nadbużańskich Sławatyczach (Lubelskie) brodacze żegnają mijający rok i witają nowy. Zgodnie z tradycją przez ostatnie trzy dni grudnia przebierańcy z długimi brodami i w wysokich kolorowych czapach wyruszają na ulice, aby kolędować, zaczepiać panny, straszyć dzieci i składać mieszkańcom życzenia.
Zwyczaj pożegnania starego roku przez brodaczy w Sławatyczach (pow. bialski) wpisany jest od 2021 roku na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Podczas tradycyjnego festynu zorganizowanego na rynku zaprezentowało się w piątek dwunastu brodaczy, z których jury konkursu wyłoni najładniejsze przebranie.
Młodzi mężczyźni ubrani byli w kolorowe kapelusze, maski, brody z lnianego włókna, baranie kożuchy, nogi mieli owinięte słomą, a w rękach długie kije. Przebierańcy biegali po centrum miejscowości pokrzykując, zatrzymując samochody, strasząc dzieci i goniąc młode dziewczęta. „Biorą je na chocki”- czyli łapią i podrzucają do góry – co ma zapewnić im szczęście i szybkie zamążpójście.
Nawiązując do stroju jeden z brodaczy przyznał, że nie należy on do lekkich. „Same wstążki na kapeluszu ciągną nas bardzo. Dobrze, że nie ma wiatru, bo pewnie ciężko, by nam było ustać. Moja czapka mierzy 90 cm wysokości i zrobiona jest z ok. 70 kwiatów z bibuły. Pierwszy raz wyszedłem przebrany za brodacza w wieku 16-17 lat” – powiedział mediom 25-latek. (PAP)