
Koniec z szybkim wjazdem do Polski. Anna Żabska, wojewoda dolnośląski, zdecydowała o utworzeniu całodobowych punktów kontrolnych na granicy z Niemcami. Będą one usytuowane na drogach, którymi najczęściej transportowane są zwierzęta.
Tomasz Jankowski, rzecznik prasowy wojewody dolnośląskiego, ogłosił tę decyzję w piątek, 18 stycznia, przed godziną 18. Z jego komunikatu wynika, że wojewoda poprosiła odpowiednie służby o utworzenie punktów kontrolnych na wszystkich przejściach granicznych z Niemcami, którymi może odbywać się transport zwierząt hodowlanych. Wyznaczono trzy lokalizacje: Jędrzychowice, Radomierzyce oraz Sieniawkę.
Na granicy będą działały tzw. grupy kontrolne, składające się z funkcjonariuszy policji, straży granicznej, inspekcji transportu drogowego oraz administracji skarbowej. Grupa kontrolna zajmie się sprawdzaniem dokumentów przewozowych zwierząt transportowanych do Polski. Kopie tych dokumentów będą przekazywane wojewódzkiemu inspektorowi weterynarii.
Z informacji wynika, że kontrola nie będzie dotyczyć samochodów osobowych wjeżdżających do Polski, jednak takie pojazdy mogą zostać zatrzymane do kontroli po niemieckiej stronie granicy, o czym już wcześniej informowaliśmy.
Warto dodać, że po niemieckiej stronie granicy już teraz znajdują się punkty kontrolne, gdzie przeprowadzane są kontrole graniczne. Niemiecka policja dba o wjazd na swoje terytorium, co powoduje powstawanie długich korków. Mieszkańcy przygranicznych miejscowości donoszą o paraliżu i coraz bardziej zauważalnym wygaszaniu strefy Schengen.
Decyzja wojewody Żabskiej podyktowana jest obawą przed przeniesieniem na Dolny Śląsk pryszczycy (FMD). Jest to wysoce zaraźliwa choroba wirusowa, która dotyka zwierzęta parzystokopytne, takie jak krowy, świnie, kozy czy owce. Choć nie jest śmiertelna dla większości zwierząt, powoduje duże straty u hodowców. Nie ma znanych metod leczenia tej choroby, więc stada, w których występuje, są zwykle eliminowane.
Ostatni przypadek pryszczycy w Polsce odnotowano w 1971 roku, jednak zaledwie osiem dni temu wykryto trzy przypadki tej choroby u wołów w Niemczech, w pobliżu granicy z Polską.
„10 stycznia 2025 roku w Niemczech potwierdzono pierwsze przypadki pryszczycy u wołów domowych, utrzymywanych hobbystycznie w gospodarstwie oddalonym o około 70 km od granicy z Polską, w gminie Hoppegarten, w powiecie Maerkisch-Oderland, w kraju związkowym Brandenburgia. To wydarzenie stanowi międzynarodowy alert” – informuje Główny Inspektorat Sanitarny.
Według Głównego Inspektoratu Sanitarny pryszczyca nie stanowi zagrożenia dla ludzi i nie powoduje poważnych komplikacji zdrowotnych. Mimo to, istnieje ryzyko zarażenia się chorobą, choć jej przebieg u ludzi jest łagodny i najczęściej kończy się wyzdrowieniem w ciągu dwóch tygodni.
gazetawroclawska.pl