
Pewna mieszkanka Wrocławia podzieliła się w mediach społecznościowych przerażającą opowieścią, która może przyprawić o dreszcze. W okolicy działek na Szczepinie była ścigana przez dwóch mężczyzn, którzy wysiedli z czarnej taksówki. Jeden z nich groził jej śmiercią.
Incydent miał miejsce 20 października (w niedzielę) w rejonie ogrodów działkowych przy ul. Długiej. Kobieta wyszła na poranny spacer z psem, nie spodziewając się, że stanie się ofiarą pościgu. Mężczyźni nagle wysiedli z parkującej na szutrowej drodze taksówki.
Choć ta historia brzmi jak scenariusz z filmu grozy, wydarzyła się naprawdę. Na szczęście kobieta zdołała uciec.
– Pierwszy z mężczyzn był wysokim brunetem, miał około dwóch metrów wzrostu. Wysiadł z taksówki od stron kierowcy, miał opuszczone spodnie, a z ust wydobywała się piana. Zaczął skrzeczeć, że mnie zabije. Nie zastanawiając się długo, przypięłam psa i zaczęłam uciekać. Słyszałam jego kroki za sobą – relacjonuje anonimowo ta wrocławianka.
Policja we Wrocławiu potwierdza, że zna tę sytuację dzięki zgłoszeniu kobiety. Po przybyciu na miejsce nie było już śladu taksówki.
– W sprawie interweniowali funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Stare Miasto. Zgłoszenie dotyczyło kobiety, która spacerując z psem, natknęła się na incydent w jednej z bocznych dróg w pobliskiej okolicy. Takie zgłoszenia są traktowane przez policję priorytetowo, dlatego natychmiast wysłano patrol. Po szczegółowej rozmowie ze zgłaszającą, funkcjonariusze udali się do miejsca, gdzie zaparkowany był samochód. Zgłaszająca nie potrzebowała pomocy medycznej, a zebrane materiały zostały przekazane do dalszego rozpatrzenia sprawy – mówi młodszy aspirant Rafał Jarząb z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Służby kryminalne także prowadzą dochodzenie w tej sprawie.
gazetawroclawska.pl