
Na razie w Białej Podlaskiej nie usłyszymy hejnału miejskiego. Radny Marek Dzyr (PiS) zaproponował, aby zorganizować konkurs i zaprosić mieszkańców do wyrażenia swojej opinii.
Utwór został już wcześniej skomponowany przez Łukasza Juźko, muzyka z Białej Podlaskiej. Podczas ostatniego posiedzenia rady planowano wprowadzenie zmiany w statucie miasta, która oficjalnie ustanawiałaby hejnał jednym z jego symboli. „Hejnał odtwarzany lub grany podczas uroczystości patriotycznych i samorządowych oraz wydarzeń ważnych dla mieszkańców miałby stać się charakterystycznym znakiem dźwiękowym kojarzonym z naszym miastem” – wyjaśniał w uzasadnieniu prezydent Michał Litwiniuk. Do uchwały dołączono zapis nutowy, a później w serwisie internetowym urzędu udostępniono także nagranie utworu.
– Usłyszałem ten hejnał dopiero dzień przed sesją i mam wrażenie, że stać nas na kompozycję, która lepiej odda 500-letnią historię naszego miasta. W tym utworze brakuje nawiązań do dziedzictwa Radziwiłłów, do renesansowych motywów czy wschodnich brzmień charakterystycznych dla Podlasia – mówił radny Marek Dzyr podczas obrad. Jego zdaniem hejnał powinien sięgać głębiej do lokalnych tradycji. – Możemy przecież ogłosić konkurs, powołać komisję i dać mieszkańcom możliwość współdecydowania – zaproponował. Rada poparła jego wniosek o wycofanie projektu uchwały z porządku obrad.
W tym samym czasie do magistratu wpłynęła też petycja mieszkańca, który zgłosił podobny postulat. „Hejnał nie może być narzucany odgórnie przez władze, ale powinien zostać wybrany wspólnie z mieszkańcami. W wielu polskich miastach hejnały wybiera się w drodze konkursu, który określa wymagania stawiane utworom. Takie konkursy organizowano m.in. w Zambrowie, Chęcinach, Rumii, Golubiu-Dobrzyniu, Węgorzewie, Pucku, Siemianowicach Śląskich i Ustce” – argumentował autor pisma.
Sam Łukasz Juźko zgłosił się do urzędu na początku roku z gotową kompozycją. – Chciałem, żeby hejnał był oryginalny, a zarazem zrozumiały w odbiorze. Zależało mi na tym, by budził dumę i mobilizował, niemal „stawiał na baczność”. Starałem się, żeby był malowniczy, ale nienadmiernie ozdobny. Unikałem marszowego, skocznego i agresywnego rytmu typowego dla wielu hejnałów. Chciałem wywołać u słuchacza poczucie majestatu, godności i dumy – tłumaczy kompozytor.
dziennikwschodni.pl