
Dwie prorosyjskie grupy hakerskie ogłosiły, że odpowiadają za serię cyberataków wymierzonych w systemy chłodnicze supermarketów w Europie. W wyniku incydentów urządzenia zamiast utrzymywać niską temperaturę zaczynały podgrzewać przechowywane produkty. Sprawa dotyczy również Polski, gdzie zidentyfikowano 140 urządzeń podatnych na podobne działania. Nie ma jednak niezależnego potwierdzenia, że deklaracje hakerów odpowiadają prawdzie.
Do przeprowadzenia ataków przyznały się grupy NoName057(16) oraz Z-Pentest. Informacje o rzekomym udziale w operacji opublikowały na swoich kanałach w komunikatorze Telegram. Wpisy zostały jednak później usunięte, a przedstawione przez cyberprzestępców deklaracje nie zostały dotychczas niezależnie zweryfikowane.
Według doniesień medialnych działania hakerów były wymierzone w systemy sterujące urządzeniami chłodniczymi wykorzystywanymi przez sklepy. W efekcie lodówki i zamrażarki zamiast chłodzić zaczynały podnosić temperaturę. Mogło to prowadzić do zepsucia przechowywanej żywności i konieczności wycofania jej ze sprzedaży.
Do kolejnej fali incydentów doszło w nocy z 1 na 2 listopada. Problemy odnotowano w sklepach w Belgii, Holandii, Luksemburgu, Szwecji, Finlandii, Estonii i Irlandii. Wcześniej, w październiku, podobne zdarzenia dotknęły około 700 supermarketów we Francji.
Hakerzy twierdzili, że wykorzystali słabo zabezpieczone systemy regulacji temperatury. Na potwierdzenie swoich deklaracji opublikowali fragment bazy danych duńskiego producenta Danfoss, zawierający między innymi dane dostępowe. Według doniesień medialnych ataki miały polegać na zdalnej ingerencji w działanie urządzeń chłodniczych.
Eksperci zwracają jednak uwagę, że samo przypisanie sobie odpowiedzialności przez grupy działające w internecie nie stanowi dowodu ich sprawstwa. Nie można wykluczyć, że cyberprzestępcy próbują wykorzystać zainteresowanie incydentami i przypisać sobie działania, których faktycznie nie przeprowadzili.
Zagrożenie dotyczy również Polski
W Polsce problem został potraktowany poważnie przez służby odpowiedzialne za cyberbezpieczeństwo i bezpieczeństwo żywności. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że zidentyfikowano 140 dużych urządzeń chłodniczych podatnych na cyberataki. Część z nich została już odłączona, jednak nie wszystkie przedsiębiorstwa zastosowały się do przekazanych ostrzeżeń.
Minister zaapelował do firm o pilne reagowanie na zagrożenie i zabezpieczenie infrastruktury. Podkreślił, że przedsiębiorcy zostali poinformowani o problemie i powinni podjąć odpowiednie działania. Zapowiedział również, że resort może ujawnić podmioty, które mimo ostrzeżeń nie zareagują.
Niepokojące informacje napłynęły także z polskiej sieci Auchan. Firma potwierdziła nieprawidłowości w funkcjonowaniu systemów sterowania urządzeniami chłodniczymi w trzech lokalizacjach: w Olsztynie, Częstochowie-Poczesnej oraz Sosnowcu. Sieć przekazała, że pracuje nad zwiększeniem odporności systemów na podobne zagrożenia, a temperatura w urządzeniach jest na bieżąco kontrolowana przez pracowników.
Sprawą zainteresował się również Główny Inspektorat Sanitarny. Jego szef, Paweł Grzesiowski, zwrócił uwagę, że cyberataki mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla dużych sieci handlowych, ale również dla mniejszych sklepów. Szczególnie problematyczne mogą być incydenty trwające przez kilka godzin w nocy, które pracownicy mogliby przeoczyć.
Najważniejsze jest niedopuszczenie do sprzedaży produktów, które były przechowywane w niewłaściwych warunkach. GIS postawił służby w stan gotowości, aby monitorować sytuację i reagować na kolejne zgłoszenia.
Tymczasem belgijska prokuratura federalna wszczęła postępowanie dotyczące ataków na systemy chłodnicze. Wątpliwości budzi nie tylko skala incydentów, ale również to, kto faktycznie za nie odpowiada. Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że za całą serią zdarzeń stoją grupy, które opublikowały swoje deklaracje w internecie.
interia.pl
