
Komisja Europejska zdecydowała o ponownym zwolnieniu Polski z obowiązków wynikających z mechanizmu solidarnościowego unijnego paktu migracyjnego. Oznacza to, że w 2027 roku nasz kraj nie będzie musiał przyjmować migrantów w ramach relokacji, płacić rekompensat za odmowę ich przyjęcia ani zapewniać dodatkowego wsparcia operacyjnego innym państwom. Bruksela uzasadnia tę decyzję między innymi sytuacją na granicy z Białorusią oraz dużą liczbą uchodźców z Ukrainy przebywających w Polsce.
Oficjalne potwierdzenie decyzji pojawiło się 6 listopada. Wcześniej nieoficjalne informacje o planowanym przedłużeniu zwolnienia przekazywała korespondentka RMF FM w Brukseli. Wstępne ustalenia w tej sprawie zapadły już w październiku, jednak na publikację dokumentu Komisji Europejskiej trzeba było poczekać dłużej, niż pierwotnie zakładano.
Nowe wyłączenie będzie obowiązywać przez cały 2027 rok. Polska korzystała z podobnego rozwiązania również w 2026 roku. Bruksela ponownie uznała, że sytuacja naszego kraju uzasadnia odstępstwo od zasad wspólnej polityki migracyjnej.
Na czym polega unijny mechanizm solidarnościowy?
Mechanizm obowiązkowej solidarności jest częścią unijnego paktu migracyjnego, który zaczął być stosowany w państwach członkowskich w czerwcu 2026 roku. Jego założeniem jest podział odpowiedzialności za pomoc krajom mierzącym się ze szczególnie dużą presją migracyjną.
Państwa członkowskie mogą realizować swoje zobowiązania na kilka sposobów. Jednym z nich jest przyjmowanie migrantów w ramach relokacji, czyli przenoszenie części osób z krajów najbardziej obciążonych ich napływem do innych państw Unii.
Alternatywą jest wniesienie wkładu finansowego. W takim przypadku przewidziano kwotę około 20 tys. euro za każdą osobę, której dane państwo nie przyjmie w ramach relokacji. Trzecia możliwość polega na udzielaniu pomocy technicznej i sprzętowej krajom potrzebującym wsparcia.
Dzięki przyznanemu odstępstwu Polska nie będzie musiała realizować żadnej z tych form pomocy w ramach puli solidarnościowej w 2027 roku.
Uchodźcy z Ukrainy i sytuacja na granicy z Białorusią
Podstawą decyzji Komisji Europejskiej jest ocena sytuacji migracyjnej Polski. Już w ubiegłorocznym raporcie nasz kraj został zaliczony zarówno do państw zagrożonych zwiększoną presją migracyjną, jak i znajdujących się w trudnym położeniu z tego powodu.
Wśród najważniejszych argumentów znalazła się obecność dużej liczby uchodźców wojennych z Ukrainy, którzy znaleźli schronienie w Polsce po rozpoczęciu rosyjskiej agresji. Drugim istotnym czynnikiem jest utrzymująca się presja migracyjna na granicy z Białorusią.
Według informacji przekazywanych przez rozmówcę RMF FM sytuacja w tych dwóch obszarach nie uległa na tyle dużej zmianie, aby uzasadniać odebranie Polsce wcześniejszego zwolnienia. Uchodźcy z Ukrainy nadal przebywają w naszym kraju, a napięcia na wschodniej granicy pozostają aktualne. Nie zmieniła się również metodologia stosowana przez Komisję Europejską przy ocenie sytuacji poszczególnych państw.
Zwolnienie nie jest przyznawane na stałe
Odstępstwo od mechanizmu solidarnościowego ma charakter czasowy. Komisja Europejska co roku analizuje sytuację migracyjną w krajach członkowskich i na tej podstawie określa, które z nich powinny zostać objęte dodatkowymi obowiązkami, a które kwalifikują się do zwolnienia.
Tegoroczny raport miał zostać przedstawiony wcześniej, jednak termin jego publikacji kilkakrotnie przesuwano. Początkowo dokumentu oczekiwano w połowie października, następnie wskazywano 27 października, a ostatecznie publikację wyznaczono na 4 listopada.
Po przedstawieniu raportu konieczne jest jeszcze przeprowadzenie odpowiedniej procedury w Radzie Unii Europejskiej. Kolejna ocena sytuacji Polski nastąpi za rok. Wówczas Komisja ponownie zdecyduje, czy nasz kraj powinien zostać wyłączony z mechanizmu solidarnościowego również w 2028 roku.
rmf24.pl
