Awantura na lotnisku w Balicach

Fot. MarcelX42/Wikimedia Commons
Zdjęcie ilustracyjne.

Wakacyjny wylot z Krakowa na Fuerteventurę zakończył się rozczarowaniem i frustracją dla grupy pasażerów, którzy – mimo obecności na lotnisku – nie zostali wpuszczeni na pokład samolotu linii Ryanair. Jak relacjonują, bramki zamknięto nagle, a maszyna odleciała bez nich. Według podróżnych powodem mogło być tzw. overbooking, czyli sprzedaż większej liczby biletów niż dostępnych miejsc. Ryanair wydał oświadczenie w tej sprawie.

Osoby, które nie zdążyły wejść na pokład, twierdzą, że nie były wcześniej ostrzegane o kończącym się boardingu. Z kolei przewoźnik i lotnisko zapewniają, że wszystkie procedury zostały zachowane zgodnie z obowiązującymi standardami. Część poszkodowanych zapowiedziała złożenie skarg oraz ubieganie się o odszkodowania.

Do incydentu doszło we wtorek, 1 kwietnia. Około 20 pasażerów miało wylecieć o godzinie 6:00 z krakowskiego lotniska w Balicach na hiszpańską Fuerteventurę. Jak przekazali „Gazecie Wyborczej”, pojawili się na miejscu z dużym zapasem czasu i czekali w kolejce do wejścia na pokład. W pewnym momencie bramki miały zostać niespodziewanie zamknięte, a obsługa poinformowała, że boarding został zakończony. Pasażerowie nie zostali już wpuszczeni do samolotu – mimo protestów i próśb.

– Zrobiło się zamieszanie na początku kolejki, więc podeszliśmy. Usłyszeliśmy, że nie ma już możliwości wejścia, chociaż przecież byliśmy na miejscu, tak jak należy – mówi pani Kasia, jedna z poszkodowanych.

Dodała, że obsługa lotu była zdezorientowana, a ostatecznie wezwano ochronę lotniska. – Powiedziano nam, żeby odebrać bagaże, bo utraciliśmy status pasażera – relacjonuje.

Rodzina pani Kasi musiała wrócić na Podkarpacie. Za same niewykorzystane bilety zapłacili 4 tysiące złotych, a dodatkowe koszty – m.in. zmiana biletów powrotnych – wyniosły kolejne 2 tysiące. Stracili też środki za opłacony wcześniej pobyt na wyspie.

Według pasażerów, po odmowie wejścia na pokład ich bagaże zostały wyładowane z samolotu, co zajęło kolejne pół godziny – a więc samolot i tak odleciał z opóźnieniem. Ich zdaniem świadczy to o tym, że czas na wpuszczenie ich jeszcze był. W dodatku, jak twierdzą, nie otrzymali żadnej pomocy ani informacji, co mają zrobić w tej sytuacji.

– Próbowaliśmy dowiedzieć się, jak wygląda procedura zwrotu pieniędzy, ale nikt nie chciał z nami rozmawiać. Czekaliśmy ponad dwie godziny przy jednym z punktów obsługi, jednak nikt się nie pojawił. Infolinia także nie działała – po dwóch minutach połączenia automatycznie się rozłączała – mówią pasażerowie.

W ich ocenie, sytuacja była efektem overbookingu – czyli celowego sprzedania większej liczby biletów niż miejsc w samolocie, co jest częstą praktyką w tanich liniach, zakładającą, że nie wszyscy pasażerowie się stawią.

W odpowiedzi dla „Gazety Wyborczej” Ryanair stanowczo odciął się od zarzutów, podkreślając, że wszyscy pasażerowie zostali poinformowani zgodnie z procedurami, a obowiązkiem każdego podróżnego jest stawienie się przy bramce na czas.

– Te oskarżenia są bezpodstawne. Pasażerowie nie pojawili się przy gate’cie przed jego zamknięciem, dlatego nie zostali wpuszczeni na pokład. To podróżny odpowiada za to, by dotrzeć do bramki w wyznaczonym czasie – informuje przewoźnik.

W podobnym tonie wypowiedziały się również władze lotniska w Balicach, zapewniając, że wszystkie ogłoszenia dotyczące boardingu zostały nadane zgodnie z obowiązującymi procedurami i nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości po stronie obsługi.

fakt.pl

Stłuczka na parkingu komendy. Policjant uderzył w radiowóz podczas parkowania

90 lat kolejki na Kasprowy Wierch. Pionierska inwestycja, która zmieniła Tatry

Zaginiony senior odnaleziony w lesie. W akcji pomógł dron i nowy pojazd strażaków

Agresywny kierowca zaatakował funkcjonariusza na granicy. W aucie ukrył ponad tysiąc paczek papierosów

Zaginął 28-letni mieszkaniec Zgierza. Policja prosi o pomoc w odnalezieniu Kacpra Ogrodowczyka

Tragiczny wypadek na S1 w Katowicach. Nie żyje 23-letni kierowca

Pijany kierowca z dwoma zakazami prowadzenia pojazdów zatrzymany

Ogromny pożar w Tychach. Spłonęła stodoła, maszyny rolnicze i instalacja fotowoltaiczna

Niebezpieczna pułapka na placu w Konstantynowie Łódzkim

Awokado nie dla każdego. Kto powinien uważać na ten popularny owoc

Dramatyczny wypadek. „Maluch” rozpadł się na pół

Śmiertelny wypadek na Śląsku. Policja ogłosiła Czarny Alert Drogowy

Pożar budynku w Dolistowie Nowym. Zginęło około 20 sztuk bydła

Tatry pod cyfrowym nadzorem. Park zatrudnił „cyber strażnika”, który tropi turystów w sieci

Dlaczego piątek 13 uchodzi za pechowy? Historia prowadzi do średniowiecznych templariuszy

Nocna akcja ratowników nad Wisłą. Trwają poszukiwania zaginionej kobiety

Śląska policja rozbija gang pseudokibiców handlujących narkotykami. W sprawie jest już 41 podejrzanych

MSZ ostrzega przed podróżami do części Azji. Na liście m.in. Sri Lanka, Nepal i Malediwy

Ponad 2,5 kg kokainy w samochodzie. Straż Graniczna zatrzymała kuriera narkotykowego

Kradł biustonosze z balkonów w Piotrkowie. Zatrzymała go policja

Dron spadł na teren kopalni pod Koninem. Sprawą zajęła się prokuratura

Zmiany w handlu oscypkami w Zakopanem. Przetarg anulowany, nowe zasady w przygotowaniu

Setki martwych ryb w stawie w Lasku Marcelińskim. Przyczyną zimowa „przyducha”

Nastolatka ugryzła policjanta podczas zatrzymania. Jej brat miał przy sobie marihuanę

Budowa obwodnicy Kartuz może się opóźnić. Termin zakończenia prac pod znakiem zapytania

Ponad 2,5 promila i dziecko w aucie. Świadek zatrzymał pijaną kierującą w Zamościu

Nocny pociąg z Łodzi do Berlina bez kuszetek. Powód? Brak zgody strony niemieckiej

Straż miejska pod lupą. Toruń i Bydgoszcz w ogólnopolskim rankingu daleko od czołówki

Najgroźniejsze oszustwo w sieci. Ekspert: Polacy tracą przez nie ogromne pieniądze