
W kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach doszło do niespodziewanego protestu pod ziemią. Pracownicy IV zmiany nie wyjechali na powierzchnię po zakończeniu pracy i rozpoczęli strajk na dole zakładu. Powodem akcji są zapowiadane masowe zwolnienia oraz narastające napięcia związane z polityką właściciela kopalni i działaniami rządu.
Aktualizacja, godz. 11:55
– Obecnie w proteście bierze udział kilkudziesięciu górników. Dokładnej liczby nie jesteśmy w stanie podać, ponieważ akcja wciąż się rozwija. Do protestujących dołączają pracownicy kolejnych zmian, więc skala wydarzenia może się powiększać. Protest prowadzony jest na głębokości około 650–700 metrów. Wydobycie w kopalni nie zostało wstrzymane i na razie nie planujemy jego zatrzymania. To oddolna inicjatywa pracowników, a nie formalna akcja Solidarności, jednak jako związek zapewniamy protestującym wsparcie organizacyjne – przekazał Krzysztof Kwaśny, przewodniczący Regionalnej Komisji Rewizyjnej NSZZ „Solidarność” Podbeskidzie.
Zapowiedziano konferencję prasową, która ma się odbyć o godzinie 14:00. Sytuacja jest rozwojowa.
Kilkudziesięciu górników nie opuściło kopalni
Do nocnego protestu doszło tuż po północy. Grupa pracowników Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia zdecydowała się pozostać pod ziemią po zakończeniu zmiany, rozpoczynając strajk.
– O północy otrzymałem informację, że część załogi nie wyjechała na powierzchnię i rozpoczęła protest w związku ze sposobem traktowania pracowników przez spółkę oraz władze państwowe – poinformował Grzegorz Babij, przewodniczący zakładowej „Solidarności”. Właścicielem kopalni jest spółka Bumech.
Związkowiec zapowiedział, że w najbliższych godzinach zjedzie pod ziemię, aby spotkać się z protestującymi, porozmawiać z nimi i dostarczyć niezbędne rzeczy, w tym żywność oraz środki higieniczne.
Widmo masowych zwolnień
Tło protestu stanowią zapowiedziane redukcje zatrudnienia. W listopadzie związki zawodowe działające w kopalni otrzymały informację o planowanych zwolnieniach grupowych, które mogą objąć nawet 754 osoby – czyli praktycznie całą załogę zakładu.
Pierwotnie wypowiedzenia miały zostać wręczone jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, jednak termin przesunięto na styczeń. W związku z sytuacją związkowcy zaplanowali konferencję prasową na terenie kopalni.
Lista postulatów protestujących
Przedstawiciele związków zawodowych sformułowali sześć żądań, które przekazali w formie pisemnej. Domagają się m.in.:
- równego traktowania wszystkich podmiotów wydobywających węgiel kamienny w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji pracowników,
- pilnego spotkania z ministrem energii Miłoszem Motyką,
- interwencji prezydenta RP Karola Nawrockiego w związku z dramatyczną sytuacją kopalni,
- poprawy bezpieczeństwa pracy, zwłaszcza tam, gdzie brakuje obsady stanowisk,
- wypłaty zaległej Barbórki jeszcze przed końcem roku,
- podpisania porozumienia gwarantującego brak represji wobec uczestników protestu.
Prywatna kopalnia w restrukturyzacji
Kopalnia Silesia to największy prywatny zakład górniczy w Polsce. Informację o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych oficjalnie przekazała spółka Bumech w komunikacie giełdowym. Zgodnie z nim zarządca masy sanacyjnej PG Silesia, działając na podstawie przepisów prawa pracy, 27 listopada 2025 roku powiadomił związki zawodowe o rozpoczęciu procedury redukcji zatrudnienia.
Sytuacja w kopalni pozostaje napięta, a dalszy rozwój wydarzeń zależy od rozmów pomiędzy pracownikami, związkami zawodowymi, właścicielem zakładu i przedstawicielami władz państwowych.
dziennikzachodni.pl