Nocny protest w kopalni Silesia. Górnicy zostali pod ziemią i rozpoczęli strajk

Fot. Krzysztof Kwaśny/Wikimedia Commons

W kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach doszło do niespodziewanego protestu pod ziemią. Pracownicy IV zmiany nie wyjechali na powierzchnię po zakończeniu pracy i rozpoczęli strajk na dole zakładu. Powodem akcji są zapowiadane masowe zwolnienia oraz narastające napięcia związane z polityką właściciela kopalni i działaniami rządu.

Aktualizacja, godz. 11:55

– Obecnie w proteście bierze udział kilkudziesięciu górników. Dokładnej liczby nie jesteśmy w stanie podać, ponieważ akcja wciąż się rozwija. Do protestujących dołączają pracownicy kolejnych zmian, więc skala wydarzenia może się powiększać. Protest prowadzony jest na głębokości około 650–700 metrów. Wydobycie w kopalni nie zostało wstrzymane i na razie nie planujemy jego zatrzymania. To oddolna inicjatywa pracowników, a nie formalna akcja Solidarności, jednak jako związek zapewniamy protestującym wsparcie organizacyjne – przekazał Krzysztof Kwaśny, przewodniczący Regionalnej Komisji Rewizyjnej NSZZ „Solidarność” Podbeskidzie.

Zapowiedziano konferencję prasową, która ma się odbyć o godzinie 14:00. Sytuacja jest rozwojowa.

Kilkudziesięciu górników nie opuściło kopalni

Do nocnego protestu doszło tuż po północy. Grupa pracowników Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia zdecydowała się pozostać pod ziemią po zakończeniu zmiany, rozpoczynając strajk.

– O północy otrzymałem informację, że część załogi nie wyjechała na powierzchnię i rozpoczęła protest w związku ze sposobem traktowania pracowników przez spółkę oraz władze państwowe – poinformował Grzegorz Babij, przewodniczący zakładowej „Solidarności”. Właścicielem kopalni jest spółka Bumech.

Związkowiec zapowiedział, że w najbliższych godzinach zjedzie pod ziemię, aby spotkać się z protestującymi, porozmawiać z nimi i dostarczyć niezbędne rzeczy, w tym żywność oraz środki higieniczne.

Widmo masowych zwolnień

Tło protestu stanowią zapowiedziane redukcje zatrudnienia. W listopadzie związki zawodowe działające w kopalni otrzymały informację o planowanych zwolnieniach grupowych, które mogą objąć nawet 754 osoby – czyli praktycznie całą załogę zakładu.

Pierwotnie wypowiedzenia miały zostać wręczone jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, jednak termin przesunięto na styczeń. W związku z sytuacją związkowcy zaplanowali konferencję prasową na terenie kopalni.

Lista postulatów protestujących

Przedstawiciele związków zawodowych sformułowali sześć żądań, które przekazali w formie pisemnej. Domagają się m.in.:

  • równego traktowania wszystkich podmiotów wydobywających węgiel kamienny w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji pracowników,
  • pilnego spotkania z ministrem energii Miłoszem Motyką,
  • interwencji prezydenta RP Karola Nawrockiego w związku z dramatyczną sytuacją kopalni,
  • poprawy bezpieczeństwa pracy, zwłaszcza tam, gdzie brakuje obsady stanowisk,
  • wypłaty zaległej Barbórki jeszcze przed końcem roku,
  • podpisania porozumienia gwarantującego brak represji wobec uczestników protestu.

Prywatna kopalnia w restrukturyzacji

Kopalnia Silesia to największy prywatny zakład górniczy w Polsce. Informację o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych oficjalnie przekazała spółka Bumech w komunikacie giełdowym. Zgodnie z nim zarządca masy sanacyjnej PG Silesia, działając na podstawie przepisów prawa pracy, 27 listopada 2025 roku powiadomił związki zawodowe o rozpoczęciu procedury redukcji zatrudnienia.

Sytuacja w kopalni pozostaje napięta, a dalszy rozwój wydarzeń zależy od rozmów pomiędzy pracownikami, związkami zawodowymi, właścicielem zakładu i przedstawicielami władz państwowych.

dziennikzachodni.pl

Nocna operacja nad Podlasiem. Wojsko jest w gotowości

Chwile grozy na stoku w Zawoi. 8-latka spadła z wyciągu

Jarosław Kaczyński trafił do szpitala. Rzecznik PiS uspokaja

Bójka na studniówce w Karpaczu. Pijany 19-latek zaatakował partnerkę i pogryzł ochroniarzy

Nowe Impulsy 2 ruszyły na Śląsku. Koleje Śląskie przyspieszają modernizację taboru

Ukraińska blokada uderza w polskie huty. Rząd apeluje do Brukseli o pilną reakcję

Dramat na warszawskim Targówku. W mieszkaniu znaleziono dwa ciała. Zabarykadowany mężczyzna

Niebezpieczne rajdy po lodzie. Policja apeluje o rozwagę

Tragedia w Radomiu. Dwumiesięczne dziecko nie przeżyło nocy

Zmarła najstarsza Polka. Jadwiga Żak-Stewart miała 113 lat

Mandaty to „żyła złota” państwa? Liczby studzą emocje

Atak nożownika w Ustce. SOP zapowiada wydalenie funkcjonariusza

Gigant hotelowy w Europie ogłasza upadłość. Ma 6 obiektów w Polsce

NATO stawia na Polskę. Otwarto FORT Kraków – powstaną systemy obrony przed rojami dronów

Pędził 320 km/h po A4 i sam się nagrał. Prokuratura w Chorzowie zabezpieczyła jego auto

Pociąg staranował ciężarówkę na przejeździe. Kierowca w ostatniej chwili wyskoczył z kabiny

Zderzenie busów w Kujawsko-Pomorskiem. Dziewięć osób poszkodowanych

34. Finał WOŚP zakończony. Ponad 183 mln zł na pomoc dzieciom

Kraków wspiera Ukrainę. Kardynał Ryś wzywa do pomocy

Zawartość kartonu przed warsztatem stała się łupem złodzieja

Megamiasto na Śląsku? Projekt może wyprzedzić Warszawę i Londyn

Pociąg w ogniu po zderzeniu z autem. 300 osób ewakuowanych

Nowa plaga kradzieży w Polsce. Złodzieje tną kable do aut elektrycznych

Stawki żywieniowe w dół. Szpitale alarmują

Cyberatak na polską energetykę. Trop prowadzi do rosyjskich hakerów

Noc pożarów w Śląskiem. Jedna osoba nie żyje, setki ludzi ewakuowane

Chińska fala zalewa Polskę. Import niemal jak z Niemiec

Alarm w centrum Krakowa. Podejrzana przesyłka w urzędzie wojewódzkim

Przełom w energetyce UE i Polski. Węgiel traci pozycję