Protest górników w kopalni Silesia trwa

Fot. KPRP/Marek Borawski

Protest górników w kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach nadal trwa. W środę przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda spotkał się z protestującymi 500 metrów pod ziemią. W wigilijny wieczór w cechowni zaplanowano nabożeństwo z udziałem rodzin górników biorących udział w akcji.

Jak poinformował rzecznik protestujących Kazimierz Grajcarek, w środowy poranek pod ziemią przebywały 23 osoby, natomiast sześciu górników pozostawało na powierzchni. Około godziny 15 do protestujących zjechał przewodniczący „Solidarności”. Tego samego dnia w cechowni odbyło się nabożeństwo dla rodzin górników, po którym duchowni mieli zjechać do protestujących pod ziemią.

– O godzinie 16 odprawione zostało nabożeństwo dla rodzin tych, którzy są na dole. Następnie księża zjechali do górników – przekazał Grajcarek. Zapewnił również, że protestujący są bezpieczni i mają zapewnione podstawowe warunki bytowe: przygotowali prowizoryczny stół, ławy i prycze, otrzymali śpiwory oraz żywność.

Protest w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia rozpoczął się w poniedziałek o godz. 6 rano. Związki zawodowe podkreślają, że akcja ma charakter oddolny i formalnie nie jest strajkiem. Wydobycie w kopalni jest kontynuowane.

– Będziemy protestować do skutku – zapowiadają górnicy.

Górnicy domagają się gwarancji i osłon socjalnych

Protestujący oczekują objęcia spółki instrumentami osłonowymi przewidzianymi w znowelizowanej ustawie górniczej, która od 1 stycznia 2026 roku ma zabezpieczać pracowników likwidowanych kopalń z udziałem Skarbu Państwa. Od pracodawcy domagają się wypłaty pełnej tegorocznej Barbórki oraz gwarancji braku konsekwencji za udział w proteście.

We wtorek liderzy związków zawodowych spotkali się z sądowym zarządcą nadzorującym program sanacyjny kopalni oraz przedstawicielem Grupy Bumech – właściciela zakładu. Jak relacjonują związkowcy, uzyskali ustne zapewnienie, że wobec uczestników protestu nie zostaną wyciągnięte konsekwencje. Górnicy oczekują jednak pisemnego potwierdzenia tych deklaracji.

Tego samego dnia minister energii Miłosz Motyka zaapelował o zawieszenie protestu na okres świąteczno-noworoczny oraz powrót do rozmów po 6 stycznia. Zapewnił jednocześnie, że trwają intensywne prace nad rozwiązaniami legislacyjnymi, które mogłyby objąć pracowników Silesii wsparciem.

Stanowisko ministra spotkało się z ostrą krytyką strony związkowej. Przewodniczący „Solidarności” w PG Silesia Grzegorz Babij ocenił je jako „strzał w twarz górnika”, podkreślając, że wielomiesięczne analizy nie przynoszą realnych efektów. Związkowiec domagał się osobistego przyjazdu ministra do kopalni i ostrzegł, że brak konkretnych decyzji może doprowadzić do eskalacji protestu.

Wsparcie ze strony Kancelarii Prezydenta

We wtorek do protestujących pod ziemią zjechali także prezydenccy ministrowie Karol Rabenda i Mateusz Kotecki. Apelowali do strony rządowej o szybkie i pozytywne rozwiązanie konfliktu. Przypomnieli, że prezydent Karol Nawrocki, podpisując nowelizację ustawy górniczej 15 grudnia, zwracał uwagę, iż nie obejmuje ona wszystkich górników w Polsce.

– Prezydent zapowiedział złożenie poprawki, która rozszerzy te przepisy na wszystkich górników. Prace nad nią już trwają – podkreślił Rabenda.

Kopalnia Silesia w Czechowicach-Dziedzicach jest największą prywatną kopalnią węgla w Polsce. W 2022 roku odpowiadała za około 3 proc. produkcji węgla energetycznego i 2,3 proc. całkowitej produkcji węgla kamiennego w kraju. Pod koniec listopada zarządca masy sanacyjnej poinformował związki o planowanych zwolnieniach grupowych, które mogłyby objąć ponad 750 pracowników.

Na początku grudnia Grupa Bumech złożyła ofertę dzierżawy kopalni i zadeklarowała przejęcie części załogi. W efekcie ewentualne zwolnienia zostały przesunięte na styczeń.

dziennikzachodni.pl

Nocna operacja nad Podlasiem. Wojsko jest w gotowości

Chwile grozy na stoku w Zawoi. 8-latka spadła z wyciągu

Jarosław Kaczyński trafił do szpitala. Rzecznik PiS uspokaja

Bójka na studniówce w Karpaczu. Pijany 19-latek zaatakował partnerkę i pogryzł ochroniarzy

Nowe Impulsy 2 ruszyły na Śląsku. Koleje Śląskie przyspieszają modernizację taboru

Ukraińska blokada uderza w polskie huty. Rząd apeluje do Brukseli o pilną reakcję

Dramat na warszawskim Targówku. W mieszkaniu znaleziono dwa ciała. Zabarykadowany mężczyzna

Niebezpieczne rajdy po lodzie. Policja apeluje o rozwagę

Tragedia w Radomiu. Dwumiesięczne dziecko nie przeżyło nocy

Zmarła najstarsza Polka. Jadwiga Żak-Stewart miała 113 lat

Mandaty to „żyła złota” państwa? Liczby studzą emocje

Atak nożownika w Ustce. SOP zapowiada wydalenie funkcjonariusza

Gigant hotelowy w Europie ogłasza upadłość. Ma 6 obiektów w Polsce

NATO stawia na Polskę. Otwarto FORT Kraków – powstaną systemy obrony przed rojami dronów

Pędził 320 km/h po A4 i sam się nagrał. Prokuratura w Chorzowie zabezpieczyła jego auto

Pociąg staranował ciężarówkę na przejeździe. Kierowca w ostatniej chwili wyskoczył z kabiny

Zderzenie busów w Kujawsko-Pomorskiem. Dziewięć osób poszkodowanych

34. Finał WOŚP zakończony. Ponad 183 mln zł na pomoc dzieciom

Kraków wspiera Ukrainę. Kardynał Ryś wzywa do pomocy

Zawartość kartonu przed warsztatem stała się łupem złodzieja

Megamiasto na Śląsku? Projekt może wyprzedzić Warszawę i Londyn

Pociąg w ogniu po zderzeniu z autem. 300 osób ewakuowanych

Nowa plaga kradzieży w Polsce. Złodzieje tną kable do aut elektrycznych

Stawki żywieniowe w dół. Szpitale alarmują

Cyberatak na polską energetykę. Trop prowadzi do rosyjskich hakerów

Noc pożarów w Śląskiem. Jedna osoba nie żyje, setki ludzi ewakuowane

Chińska fala zalewa Polskę. Import niemal jak z Niemiec

Alarm w centrum Krakowa. Podejrzana przesyłka w urzędzie wojewódzkim

Przełom w energetyce UE i Polski. Węgiel traci pozycję